Ministerstwo Edukacji i Nauki umywa ręce w sprawie mobbingu w Kuratorium Oświaty w Gdańsku.
Ministerstwo Edukacji i Nauki umywa ręce w sprawie mobbingu w Kuratorium Oświaty w Gdańsku. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Ministerstwo Edukacji nie wszczęło kontroli w sprawie mobbingu i łamania praw pracowniczych w Kuratorium Oświaty w Gdańsku. Resort zaufał pomorskiej kurator Małgorzacie Bielang, mimo doniesień o łamaniu praw pracowniczych. O sprawie informuje "Gazeta Wyborcza".

REKLAMA
Dziennik w maju tego roku ujawnił relacje pracowników Kuratorium Oświaty w Gdańsku, którzy informowali m.in. o panującej w kuratorium atmosferze strachu, ustawicznej kontroli ich pracy, braku zaufania, zastraszaniu i poniżaniu. Mieli szereg zarzutów do kurator Małgorzaty Bielang, siostry polityka PiS Jarosława Zielińskiego.
Alarmujących pism w tej sprawie miało być kilka, jednak z relacji "Wyborczej" wynika, że pracownikom kuratorium realnie nikt nie pomógł. "Solidarność" nie zrobiła nic, a wojewoda jedynie wezwał kurator Bielang i "uczulił, żeby zadbała o lepsze relacje z pracownikami”. Interwencję podjął ZNP, który wymienił kilka pism z kuratorium, a Państwowa Inspekcja Pracy wszczęła kontrolę.
Sytuacją w kuratorium zajęły się Barbara Nowacka i Agnieszka Pomaska – posłanki Koalicji Obywatelskiej, które wspólnie złożyły w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Edukacji. W swoim piśmie zadały szereg pytań, a odpowiedź dostały po kilku tygodniach. Niestety, wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski na większość pytań posłankom nie odpowiedział.
"Ministerstwo zaufało więc zapewnieniom kurator Bielang i żadnej kontroli nie wszczęło" – czytamy w dzienniku. W piśmie resort podał z kolei, że ostatnia kontrola miała miejsce w 2017 r., czyli wtedy, kiedy Bielang nie była jeszcze kuratorem, i że poprzednią kurator oceniono pozytywnie.
Czytaj także:
logo