
Przemysław Czarnek zdumiewa kolejnymi pomysłami, a jego wypowiedzi budzą coraz większy strach i zgrozę. Przebił już byłą minister Annę Zalewską, zyskał rozgłos międzynarodowy, budzi przerażenie w niejednym rodzicu i nauczycielu. Zaczynają się wakacje, ale wielu zastanawia się i boi, co minister może szykować nam od 1 września.
Rodzice i nauczyciele wylewają żale na Facebooku, oburzają się w domach, w dyskusjach ze znajomymi. Wystarczy posłuchać paru takich rozmów, by dostrzec jak ludzie są przerażeni. Przemysław Czarnek nie od dziś sieje grozę swoimi homofobicznymi wypowiedziami i wizją szkoły, którą bez hamulców wciela w życie.
Ale ostatnio przelała się czara.
Chcą odwołania Czarnka
Zapowiedź nowelizacji prawa oświatowego, wizja scentralizowanej szkoły, zwiększenia kompetencji kuratorów oświaty wybieranych według klucza partyjnego i mniejszej roli samorządów, były jak grom z jasnego nieba. Do tego doszły słowa Czarnka o Paradzie Równości, które poszły w świat. – To fetyszyzowanie i wykrzywianie równości i tolerancji – usłyszeli Polacy.
I mają dość. Wstydzą się za ministra, ale przede wszystkim boją się, co będzie dalej.
– Jest ministrem złym i szkodliwym, pełnym pogardy i agresji – podsumowała jego działania Barbara Nowacka, wiceszefowa klubu KO, który właśnie złożył wniosek o odwołanie Czarnka z funkcji szefa Ministerstwa Edukacji i Nauki. Przemysław Czarnek usłyszał o sobie, że atakuje wolność szkół, próbuje zdeptać wolność nauki, prześladuje uczniów.
– Po dewastacji polskiego systemu oświaty przez panią minister Zalewską, która zlikwidowała gimnazja, rozpoczęliśmy podróż do ciemnogrodu. Przemysław Czarnek jest ministrem, który próbuje cofnąć nas do czasu obskurantyzmu, do czasów nietolerancji, do czasów, w których nie liczono się z prawami człowieka – wtórował poseł Rafał Grupiński.
Czytaj także: Posłowie KO złożyli wniosek o odwołanie ministra Czarnka. "Prowadzi indoktrynację uczniów"
Akcje przeciwko Czarnkowi
Co z tego, że zaczynają się wakacje? I rodzice, i nauczyciele, i dyrektorzy szkół, już zastanawiają się, do jakiej szkoły wrócą we wrześniu. Bo wraz z ostatnim dzwonkiem nie czuć od niej atmosfery przyjaźni, swobody, poszanowania praw wszystkich. Czuć strach, upartyjnienie, indoktrynację i to, że rodzice nie będą mieli wpływu na edukację, co dotąd PiS wszędzie tak ochoczo podnosił.
– Nie zwiększamy roli kuratora. Dajemy mu narzędzie po to, żeby w takich miastach jak Warszawa czy Poznań, prezydenci miast nie mogli wymuszać na dyrektorach szkół zachowań niezgodnych z prawem, nie mogli wymuszać wprowadzania do szkół organizacji, które demoralizują uczniów – odpowiadał w TVP Info na wszystkie obawy minister Czarnek. I wcale w ten sposób nie uspokoił.
min. Przemysław Czarnek
za gazetaprawna.pl
Wniosek o odwołanie ministra edukacji i nauki to jedno. W mediach społecznościowych furorę robi #CzarnekChallenge i #CzarnekJestesUpani, za którym stoi nauczycielka z Poznania.
"Nie dla pozbawienia rodziców wpływu na szkołę!", "Nie dla ministra, który uważa, że bicie dzieci jest ok", "Nie dla partyjnych kuratoriów", "Nie dla ministra, który posługuje się homofobicznym językiem" – tak punktuje Czarnka Agnieszka Jankowiak-Maik, która na Facebooku prowadzi profil Babka od histy i która zapoczątkowała akcję.
Jest też petycja przedstawicieli wspólnot lokalnych, samorządów miejskich oraz wiejskich, nauczycielskich związków zawodowych i kadry kierowniczej oświaty, organizacji społecznych, a także społeczności szkół publicznych i niepublicznych, rodziców, którzy stanowczo sprzeciwiają się zmianom, jakie rząd zamierza wprowadzić w polskich szkołach. "Musimy wspólnie zapobiec jej ubezwłasnowolnieniu i upartyjnieniu" – apelują.
fragment petycji
Jest również apel ruchu Akcja Demokracja o ws. obywatelskiego wotum nieufności dla ministra Czarnka, który do 25 czerwca zebrał ponad 24 tys. podpisów.
"Czarnek chce, aby po wakacjach młodzież wróciła do kompletnie odmienionych szkół i uczelni. Ręczne sterowanie wyborem dyrektorów szkół, dyktatura fanatycznych kuratorów, praktycznie obowiązkowa religia, dla której alternatywą będzie etyka z nauczycielami po uczelni Rydzyka" – punktują autorzy apelu.
"Atrakcyjna forma nauki"
W ostatnim czasie minister Czarnek oburzał się na przykład udziałem dzieci w "Tour de Konstytucja", stwierdził, że to "obrzydliwy skandal" i zapowiedział interwencję. Wyróżnił autorów kampanii billboardowej z płodami i przyznał im medal za "szczególne zasługi".
W ostatnich miesiącach rodzice dowiedzieli się też, że MEiN zaproponowało nową listę lektur szkolnych. Zarekomendowano usunięcie m.in. takich tytułów, jak "Felix, Net i Nika oraz oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" oraz "Stowarzyszenie Umarłych Poetów". W spisie lektur dla liceów i techników znalazło się z kolei sporo dzieł Jana Pawła II.
– W nowym roku szkolnym zaproponujemy atrakcyjną formę edukacji dla uczniów – wyjazdy do miejsc pamięci, ośrodków kultury i nauki oraz muzeów – zapowiedział teraz min. Przemysław Czarnek.
Tuż przed wakacjami MEiN zdążył też roztoczyć wizję, że od 1 września – jeśli pojawi się wirus delta – uczniowie mogą rozpocząć rok szkolny w trybie hybrydowym, "aby całkowicie nie przechodzić do nauki stacjonarnej". I to również wywołało już emocje wśród rodziców, choć oczywiście z innego powodu.
Przestrzegają przed obojętnością
Kilka dni temu przed siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki odbyła się też manifestacja przeciwko planom ograniczenia autonomii szkół i upolitycznieniu kuratoriów oświaty.
A ponad 6 tys. dyrektorów skupionych w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Kadry Kierowniczej Oświaty swoje stanowisko i apel o rezygnację z planów przesłali na ręce premiera Morawieckiego i ministra Czarnka. Uwaga, przestrzegali jednocześnie przed obojętnością opinii publicznej wobec zapowiadanych zmian, decydujących, jak podkreślają, o tym:
fragment stanowiska OSKKO
Można sobie tylko wyobrażać, jak czują się dziś dyrektorzy szkół. Nie wiedzą na czym stoją, co ich czeka. Co czeka uczniów. I jaki wpływ na edukację będą mieli rodzice. A zatem niech wakacje nie uśpią czujności rodziców.

