
Szaflary to jedna z podhalańskich gmin, które niedawno wytykano palcami za to, że szczepią najmniej w Polsce. Do dziś niewiele się tu zmieniło. Władze próbują przekonywać ludzi, ale łatwo nie jest. Gdy wójt zwrócił się z apelem do mieszkańców, spadły na niego gromy. Usłyszał, że "zachęca do udziału w eksperymencie medycznym". Taką ścianę napotykają w niektórych regionach.
Wójt apeluje o szczepienia
Ale to on, tak jak kilku innych włodarzy na Podhalu – na prośbę wojewody – wystosował apel do mieszkańców ws. szczepień, który – jak podsumował serwis Podhale24.pl. – spotkał się z gwałtownym protestem.Reakcje na apel wójta
Podobne apele pojawiły się w innych gminach. Ale w Szaflarach spotkały się z taką reakcją niektórych osób, że niejeden zwolennik szczepień pewnie musiał w tym momencie załamać ręce albo złapać się za głowę. Albo odczuwać wstyd.Nikt nikogo nie zmusza do szczepień
– Każdy ma swój rozum. Kto chce się zaszczepić, to się zaszczepi. Kto nie, to nie. Liczę się z tym, że są osoby, które obawiają się szczepień. Szanuję ich zdanie i ich poglądy. Ale nie chciałbym, aby te osoby zdominowały te, które chcą się szczepić. Żeby jakaś grupa miała te osoby zakrzyczeć. Szanuję wszystkich, ale nie dajmy się zwariować – odpowiada na to Rafał Szkaradziński. Podkreśla, że w swoim apelu nikogo nie zmusza do szczepień, a jedynie zachęca.Odpowiedziałem na prośbę pana Wojewody. Nikt nikogo na siłę nie szczepi. To kilka osób, które krzyczą, bo uważają, że ktoś chce im krzywdę zrobić. Jeśli ktoś grozi, że poda mnie do sądu, proszę bardzo. To wolny kraj. Każdy może zrobić wszystko i powiedzieć, co chce. Tylko dochodzimy do momentu, czy ktoś przekroczy granicę, czy jest to już obraza mojej osoby, czy nie.
