Szaflary są jedną z gmin, gdzie zaszczepiono najmniej osób w Polsce.
Szaflary są jedną z gmin, gdzie zaszczepiono najmniej osób w Polsce. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Szaflary to jedna z podhalańskich gmin, które niedawno wytykano palcami za to, że szczepią najmniej w Polsce. Do dziś niewiele się tu zmieniło. Władze próbują przekonywać ludzi, ale łatwo nie jest. Gdy wójt zwrócił się z apelem do mieszkańców, spadły na niego gromy. Usłyszał, że "zachęca do udziału w eksperymencie medycznym". Taką ścianę napotykają w niektórych regionach.

REKLAMA
  • "W imieniu Wojewody Małopolskiego oraz własnym zwracam się z prośbą do mieszkańców Gminy Szaflary o podjęcie słusznej decyzji i poddanie się szczepieniu przeciwko COVID-19" – zaapelował wójt Szaflar.
  • Apel spotkał się z ostrymi reakcjami na Facebooku. "Wójcie #odszczepsię" – odpisał listem otwartym jeden z mieszkańców.
  • – Każdy ma swój rozum. Kto chce się zaszczepić, to się zaszczepi. Kto nie, to nie. Ale nie chciałbym, aby te osoby zdominowały te, które chcą się szczepić. Żeby jakaś grupa miała te osoby zakrzyczeć – odpowiada na to wójt Rafał Szkaradziński.
  • Dopiero co w całej Polsce było głośno o tym, że Podhale się nie szczepi. Usłyszeliśmy, że aż 80 procent mieszkańców regionu wciąż nie zaszczepiło się przeciwko COVID-19, a cztery podhalańskie gminy znalazły się na samym dole rządowej listy pokazującej poziom zaszczepienia mieszkańców w 248 gminach w kraju. Szaflary były jedną z nich. I są do dziś – wciąż na czwartym miejscu od końca z wynikiem 11,8 proc. zaszczepionych. W gminie zameldowanych jest 11 tys. osób.
    – Faktycznie jesteśmy pod koniec listy, wśród gmin z najmniejszą liczbą szczepień w Polsce. Ale nie do końca odzwierciedla to statystyki, bo wiemy, że ok. 2 tys. naszych mieszkańców nie ma na miejscu. Albo od lat mieszkają w USA, albo pracują długotrwale za granicą – uprzedza od razu wójt gminy Rafał Szkaradziński.
    Te szczepienia, a właściwie ich brak, ściągnęły na nich zainteresowanie w kraju. – Mam wrażenie, że wszyscy mówią tylko o szczepieniach, pani też dzwoni w sprawie szczepień. A w Szaflarach mamy teraz wiele tematów, które nas bardziej angażują, na przykład na terenie gminy Szaflary w tym roku będziemy wykonywać najgłębszy odwiert geotermalny na świecie, 7 km w głąb ziemi. Połowę mieszkańców będziemy mogli podłączyć do tego źródła ciepła, proszę wyobrazić sobie, jaka to skala. A wtedy o Podhalu nie będą mówić, że ludzie nie chcą się szczepić, czy działa u nas antyszczepionkowy ruch, tylko powiedzą, że jest czyste powietrze, że jesteśmy wzorem do naśladowania – zauważa.

    Wójt apeluje o szczepienia

    Ale to on, tak jak kilku innych włodarzy na Podhalu – na prośbę wojewody – wystosował apel do mieszkańców ws. szczepień, który – jak podsumował serwis Podhale24.pl. – spotkał się z gwałtownym protestem.
    "Pod jego wpisem pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Piszący są albo oburzeni postawą wójta, albo podają przykłady negatywnych skutków przyjęcia preparatu, albo powołują się na tych, którzy przestrzegają przed przyjmowaniem szczepionki" – czytamy.
    "Wójcie #odszczepsię – list otwarty do wójta gminy Szaflary w odpowiedzi na apel zachęcający do szczepień" – taką publikację zamieścił też jeden z mieszkańców.
    Na wójta spadły gromy, choć podkreślmy – na pewno nie ze strony wszystkich, bo brawa za słuszny apel również padły. Nieźle obrazują jednak, jaką ścianę można napotkać, gdy ktoś próbuje do szczepień zachęcać.
    Ale po kolei. "W imieniu Wojewody Małopolskiego oraz własnym zwracam się z prośbą do mieszkańców Gminy Szaflary o podjęcie słusznej decyzji i poddanie się szczepieniu przeciwko COVID-19. Odpowiedzialna postawa pozwoli nam wszystkim uniknąć negatywnych skutków ewentualnej kolejnej fali zachorowań oraz kolejnego lockdownu" – napisał wójt.
    Sam się zaszczepił, o czym również poinformował mieszkańców. – Znałem bardzo dużo osób, które umarły z powodu Covida. Zmarł m.in. ksiądz, który na początku był przeciwnikiem noszenia maseczek, mówił, że próbują nam coś wmówić. Zmarły osoby z mojej rodziny. Znałem też osoby, które bardzo ciężko przechodziły chorobę. Sam przeszedłem ją łagodnie i mogłem się nie szczepić, bo mam przeciwciała. Ale chciałem i zrobiłem to – podkreśla.
    W apelu napisał: "Jestem głęboko przekonany, że szczepienia znacząco poprawią sytuację zdrowotną Mieszkańców i dadzą nam wszystkim większe poczucie bezpieczeństwa oraz będą szansą na powrót do normalności".

    Reakcje na apel wójta

    Podobne apele pojawiły się w innych gminach. Ale w Szaflarach spotkały się z taką reakcją niektórych osób, że niejeden zwolennik szczepień pewnie musiał w tym momencie załamać ręce albo złapać się za głowę. Albo odczuwać wstyd.
    "Czy gmina nie ma już nic lepszego niż siać propagandę szczepionkową?", Panie Wójcie to się nazywa indoktrynacja!" – zaczęło się narzekanie się pod apelem. W internecie pojawił się też list otwarty.
    "Czy urząd Gminy Szaflary na czele z wójtem przeprowadził badania kliniczne szczepionek? Jeżeli tak, to proszę je udostępnić do wglądu swoim mieszkańcom i powiedzieć, kiedy takowe nastąpiły. Jeżeli nie, chciałbym zapytać na jakiej podstawie formułuje wójt tego typu wnioski, że szczepionki dają większe poczucie bezpieczeństwa i są szansą na powrót do normalności" – pisze jego autor.
    Wójtowi zarzucono wprost, że "zachęca mieszkańców Gminy Szaflary do udziału w eksperymencie medycznym, o którym mówią niezależni lekarze i naukowcy".
    Padły słowa o terapii genowej, o przyspieszeniu procesów onkologicznych. "Poczucie bezpieczeństwa staje się parodią" – pada pod adresem wójta.

    Nikt nikogo nie zmusza do szczepień

    – Każdy ma swój rozum. Kto chce się zaszczepić, to się zaszczepi. Kto nie, to nie. Liczę się z tym, że są osoby, które obawiają się szczepień. Szanuję ich zdanie i ich poglądy. Ale nie chciałbym, aby te osoby zdominowały te, które chcą się szczepić. Żeby jakaś grupa miała te osoby zakrzyczeć. Szanuję wszystkich, ale nie dajmy się zwariować – odpowiada na to Rafał Szkaradziński. Podkreśla, że w swoim apelu nikogo nie zmusza do szczepień, a jedynie zachęca.
    Rafał Szkaradziński

    Odpowiedziałem na prośbę pana Wojewody. Nikt nikogo na siłę nie szczepi. To kilka osób, które krzyczą, bo uważają, że ktoś chce im krzywdę zrobić. Jeśli ktoś grozi, że poda mnie do sądu, proszę bardzo. To wolny kraj. Każdy może zrobić wszystko i powiedzieć, co chce. Tylko dochodzimy do momentu, czy ktoś przekroczy granicę, czy jest to już obraza mojej osoby, czy nie.

    Przyznaje, że akcje przeciwko szczepieniom były tu od samego początku. – Przychodzili na zebrania wiejskie, chcieli prowokować. Mieli transparenty z napisami "Stop pandemii", "Odszczep się". Były próby wywołania burzy wśród społeczeństwa. Nie udało im się jednak jej wywołać. Teraz tak naprawdę uaktywniły się te same osoby – mówi.
    Przez takie działania Szaflary i inne gminy z Podhala będą uważane za miejsca mniej bezpieczne. Tym bardziej teraz, przed wakacjami. Wpływ na wizerunek może być wcale niemały. – Jak na Podhalu się nie szczepią, to pojedziemy nad morze. Tak może się to skończyć. Protest kilku osób może spowodować, że turystyka na Podhalu i wszyscy, którzy z niej żyją, ucierpi z ich powodu. Z rozmów z przedsiębiorcami, którzy świadczą usługi dla turystyki wiem jednak, że oni i ich personel w dużej mierze są zaszczepieni – zauważa wójt.
    Uważa, że wśród osób, które występują przeciwko szczepieniom są osoby, które od samego początku były przeciwne jego osobie. – Gdyby temat dotyczył wycinki drzew w Puszczy Amazońskiej odzew pewnie byłby podobny – twierdzi.
    Jest przekonany, że nie stanie to jednak na drodze rozwojowi Gminy: – Idziemy do przodu. Siedem lat temu budżet gminy wynosił poniżej 30 mln, dziś ponad 100 mln. Realizujemy inwestycje w takich ilościach, jak mało gdzie. Mamy jeden z najwyższych współczynników na inwestycje na terenie Polski na jednego mieszkańca. Z tego trzeba się cieszyć. Nie będę się przejmował jedną, dwoma czy nawet 50. osobami, które są przeciwne szczepieniom – mówi.