
Kuratorka Britney Spears złożyła wniosek o dodatkową dla siebie ochronę. Jak podaje Fox News, Jodi Montgomery chce, aby zwiększenie środków bezpieczeństwa sfinansowano z budżetu piosenkarki. Kobieta w ostatnim czasie zaczęła dostawać groźby karalne.
Britney Spears została objęta kuratelą Jamiego Spearsa w 2008 roku, kiedy sąd orzekł, że nie jest ona zdolna do samodzielnego zarządzania majątkiem czy podejmowania osobistych decyzji.
Czytaj także: Britney była moją idolką w dzieciństwie. Teraz każda jej piosenka brzmi dla mnie przerażająco
Jodi Montgomery w 2019 roku tymczasowo przejęła tę funkcję, gdy ojciec "księżniczki pop" borykał się z problemami zdrowotnymi. Obecnie mężczyzna z powrotem współzarządza finansami córki. Natomiast Montgomery sprawuje nadzór nad jej prywatnymi sprawami.
Pod koniec czerwca wokalistka przed sądem w Los Angeles wyznała, że chce uwolnić się spod kontroli Jamiego Spearsa. – Czuję, że wszyscy się przeciw mnie sprzymierzyli, czuję się zastraszana, ignorowana i sama. Męczy mnie samotność. Chcę odzyskać swoje życie. Nie było moje przez 13 lat i to wystarczy – mówiła 39-letnia gwiazda.
Zeznania sądowe Britney wstrząsnęły opinią publiczną. Jak się okazuje, Montgomery od ostatniej rozprawy zaczęła dostawać niepokojące groźby. Fox News dotarł do pism sądowych, z których wynika, że kuratorka nie czuje się w pełni bezpieczna.
Fox News
W petycji wniosła o ochronę, która ma być finansowana ze środków Spears. Pomimo tych nieprzyjemnych okoliczności, Jodi Montogomery nie ustępuje z funkcji kuratora Britney.
"Zagrożenie bezpieczeństwa jest na tyle poważne, że zaleca się zapewnienie składającej petycję całodobowej ochrony fizycznej, na zasadzie tymczasowej, w celu ochrony jej przed krzywdą do czasu, gdy składająca petycję będzie mogła wprowadzić pewne ulepszenia w zakresie bezpieczeństwa w swoim domowym biurze/miejscu zamieszkania" – czytamy na portalu.
