
Posłowie, mimo swoich wysokich pensji, nie są zadowoleni, z tego co posiadają. Chcą środków na nowe biura, domagają się lepiej wyposażonych samochodów, a poseł Tadeusz Cymański zażądał, aby w gmachu przy Wiejskiej stanął fortepian.
REKLAMA
Jak opisuje "Fakt", na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych mieliśmy do czynienia z prawdziwym "koncertem życzeń" w wykonaniu posłów. – Są w Sejmie służbowe samochody. Dobrze, że nie kupujemy bmw czy mercedesów. Ale to, że kupujemy najbardziej chude opcje, gdzie nie ma GPS, to jest dziadostwo! – mówił Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski.
Parlamentarzysta Zjednoczonej Prawicy dodał, że "Polska jest jedynym krajem, który w swoim parlamencie nie ma fortepianu".
– Jesteśmy krajem Fryderyka Chopina, za komuny, w krajach barbarzyńskich był fortepian. (...) Poza tym muzyka łagodzi obyczaje, a jest co łagodzić! Zwłaszcza u nas w parlamencie. Pytanie – jeżeli pójdę po prośbie i bardzo bogaci biznesmeni podarują fortepian polskiemu parlamentowi, przyjmiemy go czy nie? – pytał poseł Solidarnej Polski.
Posłowie opozycji także postanowili trochę pomarudzić. Czesław Sekierski z PSL-Koalicji Polskiej narzekał, że nie ma własnego biura przy Wiejskiej, przez co nie może w odpowiedni sposób przygotowywać się do wystąpień.
– Co jest z biurami dla posłów? To jest niedopuszczalne, żeby posłowie nie mieli jakichkolwiek biur na terenie Sejmu. Po co trzymać ten internat, skoro koszty wynajęcia mieszkań byłyby tańsze niż internatu i tam utworzyć biura dla posłów. Może na początek posadzić tam po dwie-trzy osoby. Żeby nie było możliwości przygotowania wystąpienia, wałęsanie się po tych pomieszczeniach, restauracje jeszcze nieczynne. To nie do pomyślenia. Może po 15 latach obecności w PE mam inny pogląd? – mówił Siekierski.
Czytaj także: