Kościół w ciągu ostatnich 10 lat cieszył się niesłabnącym zaufaniem Polaków
Kościół w ciągu ostatnich 10 lat cieszył się niesłabnącym zaufaniem Polaków Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Biskup Jarecki, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu i wjechał w latarnię, przez wiele lat nauczał jak żyć w trzeźwości. To kolejny raz, kiedy wyszła na jaw hipokryzja księży. Czy to zachwieje bardzo wysokim, jak do tej pory, zaufaniem do Kościoła?

REKLAMA

Biskup Jarecki wjechał samochodem w latarnię mając we krwi 2,5 promila alkoholu. Nie było żadnych ofiar, a duchownemu też nic się nie stało – musiał co najwyżej wyleczyć kaca. Teraz czeka go tylko kac fizyczny, ale przede wszystkim moralny – biskup bowiem prowadził przez wiele lat nauki o życiu w trzeźwości.

I o ile sam fakt prowadzenia samochodu po pijanemu nie wzbudził aż takiego oburzenia, jak można by się spodziewać, to hipokryzja nauczających już tak. Ksiądz ma mówić nam, żebyśmy żyli w trzeźwości, a sam pije ponad miarę? To wielu osobom nie mieści się w głowach.

Czy to spowoduje, że wierni odwrócą się od nauczycieli popełniających grzechy, przed którymi przestrzegają?

Polacy ufają Kościołowi... Z badań CBOS-u wynika jasno: ufamy Kościołowi. W 2002 roku katoliccy duchowni

cieszyli się zaufaniem 76 proc. Polaków. Liczba ta nie spadła poniżej 75 proc. aż do 2012 roku. Przy czym specjaliści od spraw Kościoła zaznaczają: pytanie "czy ufasz Kościołowi" jest bardzo wieloznaczne. – Jak się mówi o zaufaniu do Kościoła, to mówi się o zaufaniu wobec biskupów – wyjaśnia ksiądz profesor Andrzej Szostek, do 2004 roku rektor KUL. – A dla mnie, i pewnie nie tylko dla mnie, Kościół to ludzie, wierni. Od razu zaznaczmy więc, że mówimy o zaufaniu do biskupów – podkreśla ks. prof Szostek.

Poziom zaufania do Kościoła trzymał się na poziomie 76-80 proc. aż do 2010 roku. Nawet sprawa molestowania dzieci przez abp Juliusza Paetza, choć bulwersowała, nie sprawiła, że duchowni stali się dla społeczeństwa mało wiarygodni.

… ale coraz mniej Dopiero w badaniach CBOS-u z 2012 roku okazuje się, że liczba ufających Kościołowi to 69 proc. To pierwszy tak silny spadek od 10 lat. Czy incydent z biskupem Jareckim pogłębi tę niechęć? – Kwestie takie jak pijany ksiądz czy obcujący z kobietą na boku są mało istotne, macha się na nie ręką – ocenia prof. Marcin Król, filozof i historyk idei.

Jak zaznacza, niczym nowym nie jest fakt, że o trzeźwości uczył ktoś, kto zmagał się z problemem alkoholowym. – U siebie na parafii też słyszę te zaklęcia antyalkoholowe, ale są one nieskuteczne. Kościół nie umie sobie z tym poradzić, tak samo jak z wieloma innymi kwestiami moralnymi w społeczeństwie – przekonuje prof. Król.

Również socjolog prof. Zdzisław Krasnodębski potwierdza, że sprawa bp. Jareckiego nie wpłynie na wiarygodność Kościoła, tak samo jak afery typu "ksiądz z pianą na kolanach". – Myślę, że to sprawa drugorzędna. Oczywiście, że te godne pożałowania incydenty składają się na spadające zaufanie, ale te liczby jednak są stałe – ocenia profesor Krasnodębski. I przypomina, że wierni powinni być krytyczni, ale też "potrafią oddzielić istotę wiary od incydentów". Czytaj też: Księża mają dość. Wypalenie zawodowe to nie tylko zmora korporacji

Polityka, panie, polityka Co więc sprawiło, że raptem w ciągu dwóch lat liczba ufających Kościołowi po raz pierwszy tak drastycznie spadła? Prof. Krasnodębski wskazuje, że podobnie było tuż po 1989 roku, kiedy debatowano w Polsce o roli Kościoła. Wtedy też zaufanie do niego mocno osłabło. – Dzisiejszy spadek zaś wynika z tego, że sytuacja w kraju jest napięta. Mamy do czynienia, po raz pierwszy, z bardzo antyklerykalną partią, która tylko na takich hasłach weszła do parlamentu. Mieliśmy przykrą sytuację przed Pałacem Prezydenckim. Mamy sprawy Radia Maryja i telewizji Trwam, gdzie z jednej strony są protesty, ale z drugiej duża krytyka. Rola Kościoła w Polsce znowu została poddana dyskusji. Do tego nieskończona lustracja – wymienia profesor Krasnodębski.

Podobnie uważa ks. prof Szostek: – To zaufanie rzeczywiście się waha i jest zależne od kontekstu politycznego. Ja nie mam poczucia, że biskupi stali się gorsi w ciągu ostatnich 2 lat – przekonuje duchowny. Do listy wymienionych przez prof. Krasnodębskiego

przyczyn Szostek dodaje kolejne: konflikty o in vitro, ustawę antyaborcyjną i religię w szkołach. – Myślę, że w przyszłości to zaufanie będzie się wahać, żyjemy w takiej atmosferze. SLD próbuje prześcigać Ruch Palikota w antyklerykalizmie, PO chce być wolna od bliskich kontaktów z Kościołem, w opozycji do PiS-u – ocenia ksiądz profesor.

Skąd te antyklerykały Zdaniem prof. Krasnodębskiego, "ta trudna sytuacja wymaga więcej od duchownych i nie wszyscy sobie z tym radzą" – co też jest powodem spadku zaufania do Kościoła. Jak jednak przekonuje profesor Marcin Król, nie jest tak, że w ostatnim czasie namnożyło się antyklerykałów. Według niego, dziś po prostu można ujawniać postawy antyklerykalne i ludzie się tego nie boją.

– Ja mieszkam na wsi i ze zdziwieniem słuchałem, jak wiele osób tutaj wyrażało poparcie dla Janusza Palikota – mówi nam prof. Król. – Dzisiaj można robić rzeczy, których kiedyś robić nie wypadało, to bardzo ważna różnica.

A może Kościół sam sobie winien? Trudno jednak całą winę za spadek zaufania do Kościoła zrzucać na antyklerykałów – jawnych i ujawniających się. Sami duchowni bowiem nie są bez winy. – Niewątpliwie brakuje też wielkiej osobowości w Kościele. Takie osoby są, ale się nie pokazują – wskazuje profesor Krasnodębski.

Profesor Król zaś przypomina, że na niekorzyść duchownych często działają… pieniądze. – Ludzie widzą na przykład opłaty na Kościół. U nas ksiądz jest bardzo pazerny, ma 4 samochody i wszyscy to widzą. Kiedyś się o tym nie mówiło – podkreśla filozof. I dodaje, że nonszalancja wobec wiernych i podkreślanie bogactwa Kościoła w czasach, gdy ludzie biednieją, po prostu przeszkadza społeczeństwu.

Internet siedliskiem zła Wszystko to zaś potęgowane jest przez internet, który błyskawicznie i bezlitośnie informuje o wszystkich przewinieniach duchownych – tak jak w przypadku księdza z bitą śmietaną na kolanach. Przy czym ksiądz profesor Szostek przypomina, że nie wszystko, co w internecie, jest godne uwagi. Jest to bowiem przestrzeń "silniej obciążona bezkarnością i nieodpowiedzialnością".

– Często wręcz obrzydliwe opinie i treści wylewane są tam bezkarnie. W zwykłych mediach wypowiedzi podpisuje się imieniem i nazwiskiem, ktoś za nie odpowiada. A w internecie tworzy się pewna subkultura prymitywizmu myślowego, nie ma głębokiej analizy. Jest też taka radość z uderzania w osoby znane. Na pewno to wpływa na antyklerykalizm, ale jest to bardzo powierzchowne – przekonuje ks prof Szostek.

Kto wie, czy internet nie jest nawet silniejszy w budowaniu antyklerykalnych nastrojów, niż partia Janusza Palikota. Przy czym warto pamiętać, że nawet gdyby sieć huczała od krytyki pod adresem Kościoła, w kolejnym badaniu CBOS-u biskupi mogą nadal cieszyć się wysokim zaufaniem. Jak bowiem wskazuje prof. Marcin Król: – Hierarchie zaufania są dość tradycyjne. Na przykład poważaniem zawsze cieszyło się wojsko i profesorowie z uniwersytetów, nie wiedzieć czemu...