
14 konserwatystów z Platformy Obywatelskiej mimo apelów Tuska zagłosowało za projektem zaostrzającym przepisy aborcyjne. W partii słychać głosy, że premier zapamięta buntowników przy układaniu list wyborczych.
REKLAMA
Początkowo aż 40 parlamentarzystów PO opowiedziało się za radykalnym projektem antyaborcyjnym. Po wypowiedziach premiera Donalda Tuska, który zdecydowanie skrytykował taką decyzję części posłów, w kolejnym głosowaniu już tylko 14 z nich zadeklarowało poparcie dla projektu przygotowanego przez Solidarną Polskę.
W PO panuje przekonanie, że Tusk zapamięta te nazwiska przy układaniu list wyborczych, ale taki argument na środowym spotkaniu premiera z klubem nie padł. Słychać zaś, że na miejsce nie ma co liczyć Jacek Żalek, który stał się jedną z twarzy konserwatystów w PO. CZYTAJ WIĘCEJ
Były polityk PiS, a obecnie senator PO, Jan Filip Libicki twierdzi, że jeśli Donald Tusk dalej będzie wywierał presję na swoich konserwatystów, może doprowadzić do buntu w partii. "Presja premiera była niedopuszczalna. Bo prędzej czy później - obserwowałem to w PiS w przypadku Marka Jurka - powoduje frustrację, która może eksplodować w zupełnie innej sprawie" – mówi "Gazecie Wyborczej" Jan Filip Libicki.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

