
Nazywał Biblię kłamliwą księgą, a Kościół zbrodniczą sektą. Czy nie mógł przewidzieć, że w ten sposób urazi wielu katolików? Choć w 2011 roku Adam Darski został uniewinniony, sprawą obrazy przez niego uczuć religijnych zajmą się sędziowie Sądu Najwyższego.
Trzech Sędziów Sądu Najwyższego w poniedziałek rozpatrzy pytanie prawne, które zadał sędzia Marek Skwarcow z Sądu Okręgowego w Gdańsku. Chodzi o to, aby precyzyjnie ustalić, jak należy rozumieć przepis o obrazie uczuć religijnych – pisze “Gazeta Wyborcza”. Gdański Sąd chce w ten sposób przygotować się do rozpoznania apelacji, jaką w sprawie uniewinniającego Darskiego wyroku złożył prokurator.
"Gazeta Wyborcza"
Powstaje więc uzasadnione pytanie o to, czy za obrazę uczuć religijnych można karać tylko wtedy, jeśli dana osoba z premedytacją dążyła do obrażenia wyznawców danej religii. Czy Nergal niszcząc Biblię nie powinien był przewidzieć, że takim gestem obrazi katolików? “Gazeta” przypomina w swoim tekście także inne głośne sprawy o podobnym charakterze.
"Gazeta Wyborcza"
W zapytaniu skierowanym do sędziów SN Skwarców przypomina też głośny proces Doroty Nieznalskiej, której instalacja artystyczna z 2001 r. oburzyła wielu wierzących.
Zobacz też: Nergal: Wykreowany prowokator czy szczery nonkonformista? Adam Darski i "Spowiedź heretyka"
Sędzia z Gdańska porusza też fundamentalną kwestię tego, jak daleko może sięgać konstytucyjna wolność słowa i jak rozumieć należy art. 196 kodeksu karnego, dotyczący obrazy uczuć religijnych i znieważenia przedmiotu czci religijnej. Podkreśla, że z jednej strony pełna wolność artystycznej wypowiedzi może naruszać uczucia religijne wielu osób, jednak z drugiej nadmierna prawna ochrona wolności sumienia i wyznania może łatwo stać się formą cenzury nakładanej na artystów.
Więcej w “Gazecie Wyborczej”.
