
Liczby nie kłamią. A wyliczenia matematyków - jak dotąd - sprawdzały się dość dokładnie. Eksperci z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego wyliczyli, co nas czeka nadchodzącej jesieni w związku z pandemią koronawirusa. Te prognozy nie brzmią optymistycznie.
Czwarta fala pandemii. Kiedy kulminacja?
– W październiku fala rozpędzi się mocniej, by kulminację osiągnąć w listopadzie. Wówczas czeka nas kilkanaście tysięcy przypadków dziennie. 20, niewykluczone, że nawet 30 tys. dziennie, choć czekamy jeszcze na wyniki najnowszej analizy – prognozuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Franciszek Rakowski, kierownik zespołu covidowego w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego UW.Czwarta fala pandemii. Ile może być ofiar?
– Liczę, że jak ludzie znów zobaczą przepełnione szpitale, umierających pod respiratorami, to masowo ruszą do szczepień. Wówczas fala może się wypłaszczyć, a szczyt liczby zachorowań może być niższy – mówi w "Wyborczej" matematyk. Jednak pełną odporność osiąga się po pewnym czasie. Dlatego zdaniem eksperta należy się liczyć ponownie ze wzrostem liczby zgonów.Z naszych analiz wynika, że w czasie czwartej fali ciężkim przebiegiem zakończonym śmiercią jest zagrożonych ponad 40 tys. osób.
Skąd to wiadomo?
Badamy, jak poszczególne grupy wiekowe są wyszczepione oraz ile osób w tych grupach wciąż jest podatnych na zakażenie. Na to nakładamy poziom śmiertelności dla tych grup. Dla osób między 80. a 90. rokiem życia śmiertelność wynosi ok. 20 proc. 72 proc. osób w tym wieku się zaszczepiło. Pozostali, jeśli nie unikną kontaktu z wirusem, zakażą się. To oznacza, że 17 tys. z nich umrze. Kolejne 6 tys. zgonów odnotujemy wśród osób po 90. roku życia.
