
Liczby nie kłamią. A wyliczenia matematyków - jak dotąd - sprawdzały się dość dokładnie. Eksperci z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego wyliczyli, co nas czeka nadchodzącej jesieni w związku z pandemią koronawirusa. Te prognozy nie brzmią optymistycznie.
Wzrost liczby zakażeń COVID-19 powoli nabiera rozpędu. Matematycy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego przewidują, że na początku września dzienna liczba zakażeń może wynosić około 400. Dziś odnotowano ich niemal 300.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo, pod koniec września należy się spodziewać 600-1000 zakażeń dziennie.
Czwarta fala pandemii. Kiedy kulminacja?
– W październiku fala rozpędzi się mocniej, by kulminację osiągnąć w listopadzie. Wówczas czeka nas kilkanaście tysięcy przypadków dziennie. 20, niewykluczone, że nawet 30 tys. dziennie, choć czekamy jeszcze na wyniki najnowszej analizy – prognozuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Franciszek Rakowski, kierownik zespołu covidowego w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego UW.
Matematycy w swoich wyliczeniach biorą pod uwagę m.in. poziom wyszczepienia społeczeństwa. W czerwcu eksperci zakładali, że pod koniec sierpnia Polska dojdzie do wyszczepienia ok. 70 proc. populacji. Już wiadomo, że chęć do szczepień jest o wiele niższa – dwoma dawkami zaszczepiona jest mniej niż połowa społeczeństwa (dla porównania np. w Wielkiej Brytanii prawie 64 proc., w Hiszpanii niemal 70 proc., ale na Ukrainie zaledwie 8 proc.).
Czytaj także: Niedzielski przedstawił plan na czwartą falę COVID-19 we wrześniu. Wspomniał o podziale na strefy
Jak mówi dr Franciszek Rakowski, "suma odporności – zaszczepionych i ozdrowieńców – jest niższa, niż przewidywaliśmy". Maksymalnie może ona wynieść – jak szacuje ekspert – 69 proc.
Czwarta fala pandemii. Ile może być ofiar?
– Liczę, że jak ludzie znów zobaczą przepełnione szpitale, umierających pod respiratorami, to masowo ruszą do szczepień. Wówczas fala może się wypłaszczyć, a szczyt liczby zachorowań może być niższy – mówi w "Wyborczej" matematyk. Jednak pełną odporność osiąga się po pewnym czasie. Dlatego zdaniem eksperta należy się liczyć ponownie ze wzrostem liczby zgonów.
Dr Franciszek Rakowski
kierownik zespołu covidowego w Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego
Dr Rakowski zaznaczył, że szczególnie wysoki poziom śmiertelności jest wśród osób po 60 roku życia. – Ludzie w tym wieku, którzy jeszcze nie chorowali i się nie zaszczepili, powinni czuć się zagrożeni – przyznał ekspert.
Od początku pandemii odnotowano 2 888 028 zakażeń koronawirusem. Zmarło 75 340 osób z COVID-19.
