
Jarosław Gowin po opuszczeniu szeregów Zjednoczonej Prawicy ujawnił zakulisowe rozgrywki, które według niego miały miejsce w obozie rządzącym przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich. Lider Porozumienia przyznał, że kandydatura Andrzeja Dudy wcale nie była pewna.
REKLAMA
– Był moment, że kandydatura Andrzeja Dudy była pod znakiem zapytania. Chodziło o odwołanie Jacka Kurskiego. Kursował taki żart, że Jacek Kurski jest czwartym koalicjantem – powiedział Jarosław Gowin w programie Konrada Piaseckiego w TVN24.
Szef Porozumienia dodał, że kandydatem w wyborach mógł zostać Mateusz Morawiecki. – Prawdopodobnie takie byłoby wskazanie, przy czym sam premier Morawiecki namawiał do podtrzymania kandydatury Andrzeja Dudy – podkreślił Gowin.
Były wicepremier na antenie TVN24 ocenił też zachowanie prezydenta, który odmówił mu rozmowy w cztery oczy po dymisji. – Głowa państwa powinna rozmawiać z każdym, kto ma za sobą demokratyczny mandat. Do takich rzeczy podchodzę beznamiętnie. Tę sytuację ocenią wyborcy i opinia publiczna. Nie wypada mi tego komentować – stwierdził.
Gowin ponadto nawiązał do końca swojej kariery w rządzie Morawieckiego. – Bardzo trudno jest opuścić obóz rządowy, mówię to jako ktoś, kto robił to już dwa razy, jestem recydywistą – wyjaśniał.
Jak przyznał, widział jakie "rozterki" mieli jego współpracownicy z Porozumienia półtora roku temu, kiedy podawał się do dymisji w proteście przeciwko wyborom kopertowym.– Wiedziałem, że nie wszyscy zdadzą egzamin także teraz – przekonywał.
Czytaj także: