Przewodził protestom przeciw maskom i szczepionkom. Nie żyje Caleb Wallace
Przewodził protestom przeciw maskom i szczepionkom. Nie żyje Caleb Wallace Fot. unsplash.com

30-letni mężczyzna z Teksasu, który na początku tego lata zorganizował "antymaskowy" protest, zmarł po zakażeniu COVID-19. Caleb Wallace odszedł w sobotę po tygodniach walki pod respiratorem w szpitalu w San Angelo. Zostawił ciężarna żonę i trójkę dzieci.

REKLAMA
Caleb Wallace zmarł w sobotę 28 sierpnia. Przykrą wiadomość przekazała jego żona. Jessica Wallace opublikowała wiadomość na rodzinnej stronie GoFundMe. "Caleb spokojnie odszedł. On na zawsze będzie żył w naszych sercach i umysłach" – napisała.
"Nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego. Przepraszam, jeśli nie odpowiadam na żadne telefony, teksty czy wiadomości, jestem po prostu załamana" – dodała. Para miała trzy córki, oczekiwała czwartego dziecka. Teraz kobieta została sama.
"Był niedoskonałym mężczyzną, ale bardziej niż cokolwiek kochał swoją rodzinę i dziewczynki" – wyznała kobieta we wcześniejszej aktualizacji. Informowała wówczas, że jej mąż został przeniesiony na oddział intensywnej terapii. Leżał w ciężkim stanie pod respiratorem kilka tygodni, od 8 sierpnia.
"Huffington Post" doniósł, że Wallace był znanym przeciwnikiem maseczek, szczepień oraz założycielem ruchu "obrońców wolności z San Angelo". 4 lipca przewodniczył protestowi. Podczas wydarzenia ludzie nosili transparenty, które krytykowały noszenie masek, zamykanie firm, naukę badającą COVID-19 i liberalne media.
Jessica Wallace wyznała, że jej mąż początkowo odmówił poddania się badaniom i stosował niesprawdzone domowe sposoby leczenia wirusa, w tym wysokie dawki witaminy C, cynku, aspiryny i iwermektyny – środka odrobaczającego powszechnie podawanego zwierzętom gospodarskim.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut