
Żart to nieodłączny element polityki. Z dowcipu słynęli najznakomitsi przywódcy, tacy jak choćby Winston Churchill. Specyficznym poczuciem humoru wykazywali się podobno też nawet tacy tyrani, jak Józef Stalin. Także w przypadku polskich komunistycznych przywódców dowcip był potężną bronią. I dziś dobry żart z ust polityka potrafi zapewnić mu karierę na lata, a jeszcze lepszy dowcip polityka szybko może taką karierę zakończyć.
Przychodzi dwóch facetów obok Sejmu i słyszą jak krzyczą wszyscy:
Sto Lat! Sto lat!
Jeden do drugiego:
- Ktoś tam ma chyba urodziny.
- Nie. Wiek emerytalny ustalają.
Po wygranych wyborach, Donald zebrał swych popleczników i mówi:
- No kryzys mamy, a więc musimy podwyżki zrobić.
- Ale gdzie?
- No to jest problem, zróbmy tak - ja będę podawać litery alfabetu, a wy podacie po jednym słowie na tę literę, i tam podwyższymy. To lecimy: A!
- Alkohol! - zawołał pan Rostowski
- B!
- Benzyna! - pan Arłukowicz
- C!
- Cukier! - Sikorski
- D!
- Drewno! - powiedział pan Pawlak
- E!
- Elektryczność! - pan Schetyna
- F!
- Fszystko! - rzekł pan Komorowski.
Jak wtedy, gdy Donald Tusk musiał bronić się przed oskarżeniami o seksizm – Guziki wszystkie zapięte, na pewno. Trochę jestem z... Patrzę na letni strój pani redaktor. I dlatego nie kojarzy mi się z tym... Z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik. To nie przygana, wręcz przeciwnie. Bardzo lubię... lato – dowcipkował premier o stroju jednej z dziennikarek na konferencji prasowej.
Podczas jednej z wizyt w Polsce Breżniew został zaprowadzony przez Gierka do biblioteki. Breżniew chodzi, przegląda książki, nagle w jego ręce dostał się Pan Tadeusz. Breżniew zaczyna czytać:
"Litwo, ojczyzno moja...", wściekły rzuca książkę i pyta się Gierka:
- Kto to napisał?!
Gierek wystraszony nie na żarty:
- Mickiewicz, ale... ale on już nie żyje...
Na to rozpromieniony Breżniew:
- Wiesz co Edziu, za to cię właśnie lubię!

