
To może lepiej nie wychodźmy z domu, bo pierwszy lepszy angielski kibic będzie chciał trafić nas w głowę flaszką po „Żołądkowej”. Może nie korzystajmy z komunikacji miejskiej bo tam będą rozgrywać się sceny rodem z „Mechanicznej pomarańczy” Burgessa. A młode dziewczyny, studentki, to już niech nawet nie myślą o wychodzeniu na zewnątrz, by nie musiały uciekać przed hordą napalonych facetów.
Bo nawet jeśli między meczami kibic ma bardzo dużo czasu, to najczęściej spędza go na piwie i seksie. Według aktywistek ukraińskiego ruchu „Femen" kolejność tych zainteresowań jest inna: najpierw piwo, potem seks, dopiero potem piłka nożna. „Sławek i Sławko” szukać więc będą browaru i dziewczynek.
Nie twierdzę, że zachowania, o których mówi Szczuka, nie będą miały miejsca w ogóle. Tyle tylko, że wpychanie wszystkich do jednego worka, podpisanego „pijak, awanturnik” to takie upraszczanie zagadnienia. Proste, chwytliwe dla odbiorcy, ale i jakże szkodliwe. Z jednej strony my – porządni ludzie, z drugiej – kibic – osobnik niebezpieczny, bandyta. No i mamy gotowy manichejski, czarno – biały świat. O to chyba chodziło.
Nie można było powiedzieć, że kibice są różni? Że dzień po meczu otwarcia na Narodowym jeden Grek pójdzie do Centrum Kopernika, drugi do Muzeum Powstania Warszawskiego, a inni, niechętni poznawaniu kultury, będą pić polską wódkę i potem wyjdą na Rondo Waszyngtona tańcząc Greka Zorbę? Zresztą, rozumując tak jak Szczuka, to organizowanie każdej wielkiej imprezy nie ma żadnego sensu. Głupi ten Londyn, że robi igrzyska. Pani Kazimiera oczami swej wyobraźni już pewnie widzi rosyjskich kibiców, którzy po złotym medalu swojego lekkoatlety wymiotują na lwy na placu Trafalgar Square.
Po co oglądać na żywo w Gdańsku co robią z piłką Fabregas z Iniestą. Przecież to idiotyczne. Idź do „Empiku” wydaj mądrze kilkadziesiąt złotych, usiądź na fotelu i zajmij się lekturą. I śmiej się z tych debili, którzy w tej właśnie chwili oglądają mecze.
"Nieszczęście się stało, że wygraliśmy tę rywalizację o Euro 2012. Jest kryzys, wydaliśmy kupę pieniędzy po nic. Nawet Donald Tusk przyznał, że nie starałby się o to, tylko musiał to przejąć"
To trochę tak jakbym ja zabrał teraz głos w temacie, o którym nie mam bladego pojęcia i np. stwierdził, że pisanie o gospodarce jest mało twórcze, infantylne i sprowadzające się do powtarzania tych samych formułek.
W ostatnim czasie objawiła się grupa kobiet skrajnie nie zainteresowanych futbolem, które notorycznie krytykują sam pomysł organizacji turnieju. Wydawanie pieniędzy na stadiony, infrastrukturę. O „Europrostytucji 2012” pisała we „Wprost” Magdalena Środa, z kolei posłanka Grodzka z Ruchu Palikota mówi wprost o marnowaniu publicznych pieniędzy.
Polskę zaleją kibice z Ukrainy, Rosji, Anglii, całej Europy. Nie sądzę, by pragnęli poznać nasz kraj i jego kulturę. Dobrym sprawdzianem tego, czego chcą, jest – co tydzień – krakowska starówka pod najazdem wyjących, pijanych Anglików. Nie przyjeżdżają oni tam dla Wawelu. Myślę, że obywatele Ukrainy też nie będą szukali w Warszawie Chopina.
Co z tego, że mamy nowe piękne stadiony, modernizowane są dworce, drogi, hotele. Przecież to wszystko robi się dla spasionych mężczyzn, którzy będą pić piwo, wszczynać awantury bluzgać naokoło i zabawiać się z prostytutkami.