
REKLAMA
Andrzej Kosmala – wieloletni menadżer legendarnego piosenkarza oraz żona Ewa Krawczyk byli ostatnio gośćmi w programie "Pytanie na śniadanie", gdzie opowiedzieli między innymi o wydanej biografii Krawczyka pt. "Życie jak wino".
Czytaj także:Prowadząca poranne pasmo TVP – Małgorzata Tomaszewska zauważyła, że ukochana zmarłego artysty opiekowała się nim, a pod koniec kariery także zajmowała się sprawami związanymi z jego zobowiązaniami muzycznymi.
– Nie miałam swojego życia. Nie miałam koleżanek, nie jeździłam z nimi na wakacje. Całe swoje życie poświęciłam Krzysiowi, żeby on był wielką gwiazdą, żeby się czuł swobodnie, żeby miał podparcie we mnie, żeby niczego nigdy mu nie brakowało – przyznała Krawczyk.
Kobieta wróciła także wspomnieniami do ich pierwszego spotkania. Przyznała, że przyszły mąż na początku wcale jej się nie podobał. – Wydał mi się gruby i mały. Jednak jak go zobaczyłam, pomyślałam: boże, jakie ciacho – wyznała.
Choć minęło już wiele miesięcy od odejścia Krawczyka, jego żona nadal nie pogodziła się z tą wielką stratą. Ostatnio w rozmowie z "Super Expressem" zdradziła, że musi korzystać ze wsparcia lekarzy i bierze tabletki, by poradzić sobie w codziennym życiu.
– Chyba nie muszę tego mówić, bo wszyscy się domyślają. Biorę tabletki, mam wsparcie lekarzy. Bez tego, bez tej pomocy bym sobie nie poradziła. Byliśmy z Krzysztofem przez tyle lat razem – ujawniła Ewa Krawczyk.
Czytaj także: