
W środę rano w obwodzie kijowskim doszło do ataku na limuzynę z asystentem prezydenta Ukrainy Siergiejem Szefirem. Pojazd został ostrzelany z broni maszynowej, kiedy przejeżdżał obok lasu. Kierowca Szefira został ranny. Ukraina winą za atak obarcza Rosję. Ta jednak wypiera się jakiegokolwiek udziału.
REKLAMA
Do zdarzenia doszło w pobliżu miejscowości Lisniki w obwodzie kijowskim. Do pojazdu Siergieja Szefira oddano 19 strzałów. W karoserii służby znalazły łącznie 10 kul.
Jak podaje "Ukraińska Prawda" w wyniku ostrzału ranny został kierowca asystenta prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Sprawcy ataku są poszukiwani przez policję. Funkcjonariusze organów ścigania wprowadzili w życie specjalną operację o kryptonimie "Syrena".
Do sprawy odniósł się Ołeksandr Kornijenko, przewodniczący partii Sługa Narodu, do której należy także prezydent Zełenski. Stwierdził, iż "nie można absolutnie wykluczyć rosyjskiego śladu".
– Są w stanie organizować ataki terrorystyczne w innych krajach – powiedział o rosyjskich działaniach Kornijenko.
Jego słowa szybko skomentował Kreml. Rzecznik Władimira Putina, Dimitrij Pieskow podkreślił, że "sugerowanie związku Rosjan z próbą zabójstwa doradcy prezydenta Ukrainy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością".
Przypomnijmy, że Wołodymyr Zełenski przebywa obecnie w Nowym Jorku i uczestniczy w 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ma się podczas niego spotkać m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą.
Czytaj także: