
Robert Biedroń pokazał w mediach społecznościowych maila z groźbą i licznymi wulgaryzmami, którego dostał po swoim udziale w prounijnym proteście w Warszawie. Nadawca wiadomości uderzył też między innymi w Donalda Tuska.
Przypomnijmy, że 10 października 2021 r. tysiące Polaków wyszło na ulicę, aby wyrazić swój sprzeciw wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Orzeczenie wydane przez TK Julii Przyłębskiej wielu nasuwa skojarzenie z polexitem.
Podczas manifestacji na placu Zamkowym przemawiał niejeden polityk. W tym także Robert Biedroń, który mówił ze sceny, że Polska w Unii Europejskiej to wybór cywilizacyjny. Podkreślił również, że w 12. rocznicę podpisania traktatu lizbońskiego z Warszawy idzie jasny sygnał.
– Podpisywał go bohater Prawa i Sprawiedliwości, były prezydent Lech Kaczyński. Gdyby Lech Kaczyński żył, dzisiaj wstydziłby się za swojego brata. Bo Lech Kaczyński stałby dzisiaj tutaj z nami – zaznaczył jeden z liderów Nowej Lewicy.
Tymczasem Biedroń na swoim Twitterze opublikował screen wiadomości, którą otrzymał po swoim przemówieniu. Została zatytułowana "Działalność wywrotowa Biedronia" i pojawiło się w niej mnóstwo wulgaryzmów, obraźliwych słów oraz liczne groźby.
"Będziesz wisiał ty p****e j****y w d**ę - ty k***o sowiecka i zdrajco naszej ojczyzny Polski. Powiesimy cię jak psa a obok ciebie pozostałe k***y sowieckie jak Tusk, całe PO plus Cimoszewicz syn p****a i mordercy PZPR, Leszek Miller i cała plejada sowieckich zbrodniarzy wojennych. Dawno już powinniście wisieć ale teraz jest już czas najwyższy odejść jako pasożyt , złodziej, p***ł i bandyta sowiecki" – brzmiała treść maila.
Zdaniem Biedronia, "wiadomość, którą otrzymał i ten bijący hejt to efekt ciągłej polaryzacji społeczeństwa, przyzwalania na wypowiedzi takich ludzi jak poseł Grzegorz Braun i ciągłego jadu sączonego z ulicy Woronicza".
