W sobotę w Michałowie odbył się protest "Matki na granicy".
W sobotę w Michałowie odbył się protest "Matki na granicy". Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

O sytuacji na polsko-białoruskiej granicy rozmawiali goście "Śniadania Rymanowskiego w Polsat News i Interii". Gospodarz programu przypomniał, że byłe pierwsze damy wystosowały apel o udzielenie pomocy migrantom, w tym dzieciom. Zdaniem Marzeny Okły-Drewnowicz z PO apel ten, gdyby żyła, z pewnością poparłaby Maria Kaczyńska.

REKLAMA
– Rząd PiS stworzył nam państwo, które jest silne wobec słabych i słabe wobec silnych. Przepuszczacie przez granicę rosłych mężczyzn, którzy trafiają do Niemiec, a dzieci i kobiety w ciąży są bez pomocy medycznej. Gdyby żyła Maria Kaczyńska, byłaby razem z pierwszymi damami. Tak jak stawała w obronie kompromisu aborcyjnego, tak na pewno, jako matka, stanęłaby też w obronie dzieci z Michałowa – mówiła Marzena Okła-Drewnowicz.
Na temat działań Jolanty Kwaśniewskiej, Anny Komorowskiej i Danuty Wałęsy głos zabrał także wiceminister Wojciech Skurkiewicz (PiS).
– Mam nadzieję, że panie pójdą jeszcze dalej i zaangażują się w pomoc tym, którzy są legalnie sprowadzani na Białoruś. Skoro ochoczo artykułują tego typu wystąpienia, to mam nadzieję, że włączą się również w bardzo szeroką akcję, aby protestować przed ambasadą Białorusi. Nie przypominam sobie, aby politycy PO, czy pierwsze damy, czy celebryci i celebrytki, ochoczo organizowali protesty przed ambasadą białoruską czy Federacji Rosyjskiej – stwierdził członek rządu.
Zdaniem Piotra Ćwika z Kancelarii Prezydenta inicjatywa prezydentowych, spotkanie w Michałowie było potrzebne, ale jego zdaniem trzeba podkreślić, że "strażnicy graniczni to nie są jakieś potwory". Piotr Ćwik opowiadał także na pytanie, dlaczego apelu nie poparła Agata Kornhauser-Duda.
– Można by zapytać, dlaczego byłe pierwsze damy po trzech miesiącach pojawiają się na granicy i wystosowują taki apel, skoro ten kryzys już tak długo trwa – odparł urzędnik Andrzeja Dudy.
Czytaj także:

Matki na granicy

Przypomnijmy, że w sobotę przed placówką straży granicznej w Michałowie odbył się protest matek inspirowany apelem byłych Pierwszych Dam: Jolanty Kwaśniewskiej oraz Anny Komorowskiej (Danuta Wałęsa podpisała apel, ale z przyczyn osobistych nie mogła przyjechać). Przybyłych na miejsce kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko nieludzkiemu traktowaniu migrantów na granicy z Białorusią przez władzę.

Apel Pierwszych Dam do polskich władz

"Chcemy dziś wyrazić nasz sprzeciw wobec niehumanitarnego traktowania i obdzierania z godności uchodźców w strefie przygranicznej i wspólnie zaapelować, by rząd, który sam nie pomaga, pozwolił na udzielanie pomocy medycznej i prawnej organizacjom humanitarnym i społecznym.

Państwo polskie ma wystarczająco dużo instrumentów, by oddzielić tych, którzy niosą zagrożenie od tych, którzy potrzebują pomocy. Nie zgadzamy się na stygmatyzowanie uchodźców i wykorzystywanie ich tragedii do bieżących celów politycznych".

Źródło: Polsat News