
W Polsce protesty, a na świecie cisza. Dlaczego wokół ACTA jest u nas tyle zamieszania? Przecież to porozumienie dotyczy nie tylko nadwiślańskiego państwa. Dziwi to szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę na przykład to, że partie piratów na całym świecie zyskują co raz więcej zwolenników. W zeszłym roku zasiedli oni m.in. w parlamencie miasta-landu Berlina. Zdobyli blisko 9 procent głosów. Idee ruchu "wolnej informacji" nie są jednak tylko ich domeną. Co więc obserwujemy w naszym kraju?
REKLAMA
Może podpisanie ACTA było tylko podmuchem, który rozpalił żar? Może nawarstwiły się emocje budowane przez parę lat kryzysu? Polskę ominęły fale protestów związane z sytuacją gospodarczą jakie miały i wciąż miewają miejsce na świecie, jak ruch Okupuj Wall Street, Oburzeni i podobne. Choć nasz kraj na tle gospodarek Grecji, Włoch czy Hiszpanii radzi sobie nieźle, to jednak tylko relatywnie. To, że nie ma u nas katastrofy, nie znaczy, że jest dobrze. Przez ponad dwie dekady nie dogoniliśmy pod względem poziomu życia państw Europy Zachodniej. Młodzi co raz lepiej to widzą ze względu na otwarte granice Unii.
Może Polacy protestujący przeciwko ACTA przesadzają? Może tak jak przekonywali nas ministrowie Boni i Zdrojewski, oraz premier Donald Tusk - ACTA nic nie zmienia, prawo pozostanie takie same i nie ma się czego bać? Trudno jednak uwierzyć politykom, którzy niedostatecznie nagłaśniali sprawę (umowa ACTA pojawiła się w komunikacie Rady Unii Europejskiej w rozdziale na temat rybołówstwa), a teraz próbują nam wmówić, że podpisują coś, co ma nie wpływać na rzeczywistość.
Może w naszym kraju piractwo tak wrosło w kulturę internetową, że boimy się ograniczeń, które przewrócą model korzystania sieci? Polacy od wielu lat byli w czołówce piratujących narodów. Oczywiście można uznać, że "kopiujący" to zwykli oportuniści i złodzieje własności intelektualnej. Jednak niektórzy z nich z dumą nazywają siebie piratami i przypisują swoim działaniom ideały wolnej i nieskrępowanej informacji.
Internet i inne nowoczesne technologie przekopały tradycyjny model własności. Możemy wrócić do takich zasad, jakie były w czasach sprzed internetu, albo iść z prądem, dostosować się i dobudować schematy myślenia, wytworzone pośrednio dzięki procesorom i szybkim łączom. ACTA może stać się czynnikiem, który rozpocznie kulturową i społeczną deewolucję.
Władze tłumaczą się z ACTA. Raczej nikogo nie przekonają
Władze tłumaczą się z ACTA. Raczej nikogo nie przekonają
