Mateusz Sochowicz trafił do szpitala, był operowany i czeka go teraz walka o powrót do zdrowia
Mateusz Sochowicz trafił do szpitala, był operowany i czeka go teraz walka o powrót do zdrowia Fot. AP/EAST NEWS

Mateusz Sochowicz w poniedziałek miał fatalny wypadek na torze w Yanqing. Polak uderzył w źle ustawioną bandę, uszkodził obie nogi i być może nie weźmie w igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W rozmowie z Onetem saneczkarz zdradził, jak doszło do wypadku i przyznał, że na szczęście nie ma złamanej nogi. Ale i tak doznał fatalnej kontuzji.

REKLAMA
Polski saneczkarz Mateusz Sochowicz miał fatalny wypadek na torze w chińskim Yanqing w poniedziałek. Organizatorzy nie dopełnili swoich obowiązków i sunący po torze Polak uderzył w źle ustawioną bandę. Cała sytuacja była niezwykle groźna, a zdarzenie mogło zakończyć się dla naszego olimpijczyka tragicznie.
– Wszystko strasznie mnie boli. Czuję się jak po zderzeniu z tramwajem – powiedział portalowi Onet Mateusz Sochowicz, który w poniedziałek doznał fatalnego wypadku. Początkowo informowano, że ma złamaną nogę, ale na szczęście kość jest cała. Tyle tylko, że rozcięła skórę i była widoczna, co musiało budzić grozę.

– Ekipa toru wykazała się wielką niekompetencją. Kompletnie nie wiedzieli, co robić. Jeden gość poszedł do mnie i rękawiczką chciał mi dotknąć kości. Tam działy się dantejskie sceny – opowiadał nasz zawodnik, olimpijczyk z PjongCzangu, który próbę przed igrzyskami w Pekinie będzie pamiętał przez całe życie. W poniedziałek przeszedł operację w Chinach, teraz będzie walczył o powrót do zdrowia.
Jak zdradził popularny "Mewa", widząc otwartą bandę był w stanie zareagować i ułożyć się na sankach, by zminimalizować ryzyko jeszcze poważniejszego urazu. Pędzący po torze z dużą prędkością zawodnik uniknął najgorszego. – Gdybym nie zareagował, to mogło dojść do tragedii – przyznał Polak.

Mateusz Sochowicz finalnie ma pękniętą rzepkę w lewym kolanie oraz rozciętą skórę prawej nogi w okolicach kości piszczelowej. Nie traci nadziei na występ w Pekinie, ale zapewne nie zdąży wziąć udziału w kwalifikacjach. Być może otrzyma dziką kartę i będzie miał szansę startu w olimpijskiej rywalizacji. Pracował na niego przez ostatnie lata. Niestety, czyjś błąd sprawił, że wszystko runęło.
Źródło: Onet
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut