
Reklama.
Płonąca flaga Niemiec na polskim wydarzeniu o charakterze państwowym
Dla uczestników Marszu Niepodległości najważniejsze były jednak wydarzenia sprzed ośmiu dekad. Inicjator palenia flagi Niemiec zaczął od okrzyków przypominających o tragicznym dla Polski bilansie wywołanej przez hitlerowców II wojny światowej, po czym rzucił do jednego ze swoich towarzyszy: "podpalaj ją, tą kur...!".Przy tej okazji warto wspomnieć, że w Narodowe Święto Niepodległości o poranku na pewien gest z flagą zdecydowali się także Niemcy. Jak poinformował ambasador Arndt Freytag von Loringhoven, 11 listopada przed placówką w Warszawie pojawiły się dodatkowe, polskie barwy narodowe.
Można spodziewać się, że niemieckie służby dyplomatyczne spalenia flagi RFN nie pominą milczeniem w raportach docierających do urzędu kanclerskiego w Berlinie.
Inną wagę ten incydent miałby w przypadku zgromadzenia zorganizowanego przez jakąś niezależną organizację, a inną ma, gdy mowa o takim "świętowaniu" podczas obchodów państwowych. A jak informowaliśmy w naTemat.pl, taki charakter Marszowi Niepodległości zdecydował się kilka dni temu nadać rząd PiS.
Włoscy neofaszyści świątecznymi gośćmi Polaków
Pewnym zaskoczeniem jest niekonsekwencja uczestników Marszu Niepodległości, którzy z jednej strony wypominali Niemcom zbrodnie III Rzeszy, a tymczasem sami maszerowali obok gości z włoskiej formacji Forza Nuova. A to przecież otwarcie neofaszystowski ruch, który znany jest m. in. z wychwalania Benito Mussoliniego - jednego z najważniejszych sojuszników Adolfa Hitlera.Podpalenie flagi Niemiec nie było jedynym "pirotechnicznym" akcentem podczas czwartkowego marszu ulicami stolicy. Jego uczestnicy ogniem potraktowali także portret byłego premiera i byłego szefa Rady Europejskiej, a dziś lidera opozycji Donalda Tuska.
Czytaj także: