
– To zaśmiecanie przestrzeni publicznej, za które grozi kara do 500 złotych mandatu – stwierdził Błażej Poboży w odpowiedzi na pytanie, czy sprawca podpalenia niemieckiej flagi i zdjęcia Donalda Tuska będzie ścigany z urzędu. Wiceszef MSWiA dopytywany na antenie Radia ZET o to, jak czułby się, gdyby to jego zdjęcie spalono, ocenił, że "politycy powinni mieć nieco grubszą skórę".
REKLAMA
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, w czwartek około godziny 13:00, a więc chwilę przed oficjalnym rozpoczęciem tegorocznego Marszu Niepodległości, w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak uczestnicy zgromadzenia podpalają zdjęcie Donalda Tuska.
Krótki film błyskawicznie poniósł się w mediach społecznościowych i został skomentowany przez wielu dziennikarzy, polityków i internautów. Odniósł się do niego także sam lider PO. "Palę się do jeszcze cięższej pracy na rzecz Niepodległej!" – wymownie skomentował na Twitterze Donald Tusk.
Podpalenie zdjęcia lidera PO nie było jedynym "pirotechnicznym" akcentem podczas czwartkowego marszu ulicami stolicy. Jego uczestnicy ogniem potraktowali także flagę Niemiec. Do tych dwóch incydentów odniósł się w piątek na antenie Radia ZET Błażej Poboży.
– Już wczoraj zostały zabezpieczone materiały przez policję. Wstępna kwalifikacja tych dwóch zdarzeń wskazuje jednoznacznie, że to wykroczenie – zaśmiecanie przestrzeni publicznej – za które grozi kara do 500 złotych mandatu – oznajmił wiceszef MSWiA.
Dopytywany o to, jak czułby się, gdyby to jego zdjęcie spalono, wiceminister odpowiedział, że "politycy powinni mieć nieco grubszą skórę". – Gdybym ja się tym przejmował, jaki hejt jest na mnie wylewany po wizytach w mediach i jak przerabiane są moje grafiki, to zapewniam, że politycy są przyzwyczajeni – skomentował Poboży.
Jak dodał, Donald Tusk "wybrnął wczoraj w sposób całkiem dowcipny mówiąc, że pali się do jeszcze cięższej pracy". – Zastanowiłem się przez chwilę, czy nie powiedzieć, że powinien palić się ze wstydu, ale przy święcie postanowiłem podarować sobie szpilę – mówił polityk. Na uwagę dziennikarki, że sobie jej jednak nie podarował, odparł: "Bo jesteśmy już nazajutrz".
