Piotr Żyła zapunktował po raz drugi w tym sezonie. Miejsce poza czołową dwudziestką nie jest jednak jego szczytem marzeń.
Piotr Żyła zapunktował po raz drugi w tym sezonie. Miejsce poza czołową dwudziestką nie jest jednak jego szczytem marzeń. Fot. Facebook/Polski Związek Narciarski/Tadeusz Mieczyński

Dwóch Polaków zdobyło punkty w sobotnim konkursie Pucharu Świata skoków narciarskich w Ruce. Finlandia nie okazała się jednak łaskawa dla Biało-Czerwonych. Najlepszy z naszych reprezentantów był Kamil Stoch. Punkty zdobył również Piotr Żyła. Konkurs wygrał Japończyk Ryoyu Kobayashi.

REKLAMA
Sobota w fińskiej Ruce rozpoczęła się dla Biało-Czerwonych całkiem obiecująco. W serii próbnej najlepszy był Kamil Stoch. 34-letni lider polskiej kadry skoczył 141,5 metra. popisując się zdecydowanie najlepszym występem spośród tych, które zaliczył na piątkowych treningach oraz kwalifikacjach.
Zmartwiony mógł być za to zwłaszcza Dawid Kubacki. Kiepsko było w kwalifikacjach (48. miejsce), wcale nie lepiej wyszło w sobotniej serii próbnej - dopiero 38. wynik. Drugi z najlepszych Polaków był Piotr Żyła, który skoczył 127 metrów i zajął 21. miejsce.
Biało-Czerwoni w serii próbnej:
1. Kamil Stoch 141,5 (108,1)
21. Piotr Żyła 127 (82,5)
32. Aleksander Zniszczoł 124,5 (71,5)
38. Dawid Kubacki 116 (63)
40. Jakub Wolny 120,5 (61,6)
41. Andrzej Stękała 119 (60,9)
Jako pierwszy z Polaków zaprezentował się Jakub Wolny. Był to kolejny występ tego skoczka... poniżej krytyki. Wolny zdołał osiągnąć odległość zaledwie 95,5 metra i spoglądanie na szanse kwalifikacji przestały mieć większy sens w jego wypadku. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie co skok Wolnego, pojawił się pozytywny sygnał dotyczący Klemensa Murańki.
Takie wieści mogą sprawić, że wkrótce dojdzie do jakiś roszad w składzie na kolejny turniej Pucharu Świata.
Swój pierwszy konkurs zaliczył za to Aleksander Zniszczoł. Skoczył 118,5 metra. Podobnie wylądował Andrzej Stękała, zaledwie pół metra dalej. Obaj Polacy musieli się jednak liczyć z faktem, że do jakichkolwiek szans na awans do drugiej serii potrzeba było skoku na odległość 125 metrów, czyli nieco ponad punkt konstrukcyjny skoczni.
Pierwszym błyskiem w konkursie popisał się Jan Hoerl. Austriak skoczył aż 138 metrów, dodatkowo bez korzystnego wiatru - więc z dodatkowymi punktami - i w ładnym stylu. Zdobywając łączną notę na poziomie 149,5 punktu, czyli bardzo dobrze.
Zaraz po świetnym skoku Austriaka zaprezentował się Piotr Żyła. Polak walczył o odległość w powietrzu, wykręcając przyzwoite 131 metrów. Problemem Polaka było jednak lądowanie, które sędziowie słusznie potraktowali surowo w ocenach. Mistrz świata z tego roku zagwarantował sobie jednak miejsce w drugiej serii.
Kubacki potwierdził za to, że w Ruce jest daleko od optymalnej dyspozycji, z którego pamiętają go polscy kibice. Jedynie 124 metry praktycznie przekreśliły szanse na kolejny sobotni skok. Co oznaczało, że Kubacki po raz drugi z rzędu w Pucharze Świata zaliczył konkurs bez punktów.
Najlepiej spośród Polaków ponownie pokazał się Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski spóźnił odbicie co sprawiło, że choć było daleko, to niestety nie tak, jak w serii próbnej. Stoch skoczył 134 metrów, do tego dostał bonifikatę za wiatr, co ostatecznie zaraz po skoku dało miejsce w czołowej piątce.
Chwilę później pofrunął na odległość Stoch z serii próbnej Timi Zajc. Aż 141 metrów dało prowadzenie Słoweńcowi, ale i zmianę decyzji o wysokości belki startowej. Sędziowie nie chcąc ryzykować po skokach Zająca oraz Roberta Johanssona - Norweg skoczył 140,5 metra, ukrócili nieco dalekiej skakanie.
Wśród Słoweńców świetnie pokazał się w Finlandii również Anże Laniszek. Z trzynastej belki skoczył 141 metrów. Daleko poleciał też Japończyk Ryoyu Kobayashi - 138,5 metra. To dało mu z bonifikatą za niższą belkę oraz warunki pozycję wicelidera. Najlepszy zatem okazał się w/w Lanisek.
Już na starcie drugiej serii dał o sobie znak tradycyjny - choć nieobecny przez 1,5 dnia - mocny wiatr z tyłu w skoczni w Ruce. A to automatycznie zamykało dalekie skakanie, "przyduszając" skoczków w powietrzu do szybkiego lądowania. Rozbieg został zatem podniesiony i belka wylądowała na pozycji numer 17.
W takich warunkach skakał w drugiej serii Żyła. Niestety nie było dobrej odległości, stanęło na 120,5 metrów. Ponownie ostatnia faza lotu była u mistrza świata słabiutka technicznie, co sprawiło, że indywidualne noty od sędziów na poziomie 15. punktów nie pozwoliły Żyle na poprawę pozycji.
Świetnym skokiem popisał się za to Killian Peier. Szwajcar wykorzystał nieco lepsze warunki do skakania i wykręcił aż 141,5 metra. Wiadomo było, że taki skok da reprezentantowi Helwetów kilka dobrych miejsc w górę klasyfikacji. Ale zanim skoczyli kolejni, sędziowie po raz kolejny przesunęli belkę. Tym razem w stronę krótszego skakania, z obawą po bardzo dalekiej próbie Peiera.
W drugiej serii Stoch skoczył 128 metrów. Przy całkiem niezłych warunkach Polak rozłożył ręce już po lądowaniu, przed kamerami, w wymowny sposób. Ponownie Stoch był daleko od trafienia z odbiciem, które mogłoby dać wynik na poziomie tego, które uzyskał w sobotniej serii próbnej.
Ostatecznie Żyła został sklasyfikowany na 23. miejscu. Stoch był za to ósmy, poprawiając o pięć pozycji wynik z pierwszej serii. Zwyciężył za to Japończyk Ryoyu Kobayashi po świetnym skoku w drugiej serii na odległość 143 metrów. Do końca walczył liderujący na półmetku Laniszek. Słoweniec skoczył jednak trzy metry krócej i to wystarczyło, żeby po dwudzieste zwycięstwo w PŚ w karierze sięgnął skoczek z Azji.
Jutro o 14:30 kwalifikacje do drugiej konkursu w Ruce. Za to początek zawodów planuje się na godzinę 16:15.
Czytaj także: