
W sobotę rano, na kilka minut przed rozpoczęciem comiesięcznych obchodów katastrofy smoleńskiej, pod Pałacem Prezydenckim miał miejsce incydent. Cierpiący na zaburzenia psychiczne mężczyzna próbował samochodem wedrzeć się na dziedziniec pałacu.
Przebieg “miesięcznicy” organizowanej 10 dnia każdego miesiąca pod Pałacem Prezydenckim zakłócił dziś kierowca wiśniowego Forda Fiesta, który usiłował dostać się w bezpośrednio sąsiedztwo budynku – informuje "Gazeta Wyborcza".
Gazeta.pl
Nie wiadomo, co kierowało sprawcą. “GW” informuje, że najprawdopodobniej cierpi on na zaburzenia psychicznie. Kierowca miał krzyczeć "Znamy prawdę o Smoleńsku!", jednak według relacji “GW” nie miał nic wspólnego z grupą osób świętujących miesięcznicę. W jego samochodzie odnaleziono tablice z hasłami "Słuchaj Violetta, przestań kręcić, ja wam mówiłem, że to nie jest miłość".
Czytaj też: Bronisław Komorowski wpadł na sąsiedzką imprezę. Bez sąsiada nie poradzi sobie nawet prezydent?
Pytania rodzi jednak fakt, jak kierowcy udało się dotrzeć tak blisko Pałacu Prezydenckiego oraz to, w jaki sposób zareagowali policjanci.
Gazeta.pl
Podczas obchodów “miesięcznicy” upamiętniającej katastrofę w Smoleńsku, w której brało udział około 100 osób wraz Jarosławem Kaczyńskim, odnotowano jeszcze jeden, niecodzienny incydent. Wśród uczestników obchodów wychodzących z sąsiadującego z Pałacem kościoła znajdował się człowiek w masce konia. Został zatrzymany przez policję.
Więcej na "Gazeta Wyborcza"
