Franciszek Smuda w obliczu kontuzji Perquisa ma kolejny problem...
Franciszek Smuda w obliczu kontuzji Perquisa ma kolejny problem... fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Damien Perquis, środkowy obrońca reprezentacji Polski złamał rękę. Informacja o tyle zmartwiła polskich kibiców, że to właśnie Perquis w towarzyskim meczu z Portugalią był jednym z najlepszych na boisku. Pierwsze diagnozy - sezon z głowy, ale na Euro powinien zagrać. Jest tylko jeden problem, trudno przewidzieć w jakiej będzie formie po dłuższym rozbracie z futbolem, a jak wiadomo ze środkiem obrony Polska reprezentacja ma problem nie od dzisiaj…

REKLAMA
Martwią się nie tylko kibice reprezentacji Polski, ale też Sochaux. Jego klub zajmuje obecnie ostatnie miejsce w Ligue 1, z dorobkiem zaledwie 21 punktów w 18 spotkaniach. Utrzymanie w lidze coraz bardziej się oddala. Ale zajmijmy się już naszą reprezentacją…

Perquis po operacji

- Zabieg się powiódł. W miejsce jednej, starej płytki lekarze wstawili dwie. Ręka została na miesiąc unieruchomiona, muszą zrosnąć się kości, a później rozpocznie się rehabilitacja. Trudno powiedzieć ile ona potrwa, u każdego człowieka jest inaczej, ale liczymy, że bardzo szybko i na Mistrzostwa Europy Damien będzie gotowy w 100 procentach - powiedział Tomasz Rząsa, dyrektor kadry ds. kontaktów z mediami (źródło PAP).


Obecnie partnerem Perquisa do gry na środku obrony naszej kadry ma być Marcin Wasilewski. Tę dwójkę po meczu z Portugalią chwalił selekcjoner, Franciszek Smuda -Damien Perquis czuje się mocny, widać, że nie odczuwa już skutków kontuzji jak jesienią. Marcin Wasilewski świetnie zagrał już Białorusią - komplementował swoich podopiecznych.
Wiecznie kontuzjowani
Tylko jest jeden problem. Zarówno wobec Perquisa jak i Wasilewskiego stwierdzenie, że więcej czasu spędzają w szpitalu niż na boisku może i jest nadużyciem, ale niewielkim. Ten pierwszy poza złamaną ręką, jeszcze chociażby podczas listopadowego zgrupowania kadry zmagał się z kontuzją i nie zagrał z Węgrami. Ten drugi na pewno wciąż ma w pamięci koszmarną kontuzję z 2009 roku…

Czy w takim razie taka para obrońców daje nam stabilizację przed Euro? Odpowiedź nasuwa się sama... Może w takim razie Franciszek Smuda powinien się rozglądać za dwójką środkowych która pewną stabilizację jednak zagwarantuje. - Nie możemy już ryzykować. Musimy mieć zawodnika, który na pewno będzie gotowy do gry i weźmie na siebie odpowiedzialność. Teraz w obliczu tej kontuzji Perquisa naprawdę zrobił się problem - tłumaczy Stefan Białas, były trener m.in. Legii Warszawa, ekspert ligi francuskiej.
- Zresztą problem mamy i to nie tylko na środku obrony, ale w całej defensywie.

Stefan Białas

A sama forma zawodników z defensywy? Tej możemy być pewni tylko u Piszczka i Szczęsnego.

Załóżmy, że kontuzji dozna Wojciech Szczęsny, co wtedy? Może jednak warto się pogodzić z Borucem, wielka szkoda, że takiego zawodnika nie ma w kadrze - mówi BIałas - Problem jest też jeśli chodzi i o Piszczka czy Wawrzyniaka. Któremuś coś się stanie i właściwie nie mamy zmiennika. A sama forma zawodników z defensywy? Tej możemy być pewni tylko u Piszczka i Szczęsnego.
Smuda jak sam mówi, pewien pomysł ma - Na środku może jeszcze grać Wojtkowiak. Dla mnie to bardziej stoper niż prawy obrońca - wyjaśnił nasz selekcjoner. Tylko panie trenerze, tutaj mamy ten sam problem...
Wojtkowiak jak już gra to wielu błędów nie popełnia, ale… no właśnie - jak już gra. Można zaryzykować stwierdzenie, że to taki zawodnik który spośród trzech możliwych spotkań zagra dwa. Przynajmniej tak wynika ze statystyk. W lidze w barwach Lecha, w poprzednich sezonach, wystąpił kolejno w 16, 18, 21 meczach. Czyli zawsze przynajmniej 1/3 gier pauzuje. Gdy wydawało się już, że w tym sezonie kontuzje będą go omijać, to właśnie przed meczem z Portugalią obrońca Lecha doznał urazu. W próbie generalnej przed Euro nie zagrał.
Kto w zamian?
Ok, można powiedzieć, że Franiszek Smuda jakąś filozofię na ustawienie naszej obrony ma. Jej środek, z Perquisem i Wasilewskim oraz pozostającym w rezerwie Wojtkowiakiem zaczął już niektórych przekonywać. Tylko co gdy akurat moment krytyczny dotknie całej trójki? Gdy np. kartki wyeliminują Wojtkowiaka, a Perquis i Wasilewski zgłoszą urazy. Zaczniemy przesuwać na środek Kubę Wawrzyniaka? Bądźmy poważni...
Kandydatów jest wielu. Tylko pora się zastanowić, którzy są w stanie sprostać takiemu zadaniu i presji jaką dostarczy EURO 2012. Wśród nich jest wielokrotnie powoływany Arkadiusz Głowacki. - Dla mnie Wasilewski jest lepszy niż Głowacki, on popełnia za dużo błędów. Nie wytrzymuje presji w trakcie najważniejszych meczów. Nie możemy ryzykować - mówi Stefan Białas.

- Marcin Kamiński z Lecha? Bądźmy poważni. Przecież to najważniejszy turniej ostatnich lat dla Polaków. Nie może grać tam zawodnik bez żadnego doświadczenia. Jeden błąd i mamy zawalony mecz. - mówi Białas.

Głowacki nie, Kamiński nie. Perquis, Wasilewski - o ile będą zdrowi. Kto w takim razie powinien zagrać na środku obrony podczas EURO? Do gry w kadrze na tej pozycji aspirują jeszcze Marcin Komorowski i Maciej Sadlok - Jeśli chodzi o Sadloka to zrobiono mu krzywdę ustawiając go w kadrze na lewej obronie. To nominalny stoper i na tej pozycji powinien grać. Szkoda, że nie mamy wyselekcjonowanej grupy środkowych obrońców, którzy w klubie też grają na tej pozycji. Za to do kadry powołuje się właśnie np. Wasilewskiego i na siłę robi się z niego stopera...
Co z Marcinem Komorowskim? Trudno powiedzieć czy zmiana klubu wyjdzie mu na dobre. W Legii miał pewne miejsce w pierwszym składzie i trudno sobie wyobrazić co musiałoby się stać żeby je stracił - Przecież tam razem z Żewłakowem i Kuciakiem bili kolejne rekordy, jako najlepsza obrona w lidze.

- Dla mnie w ogóle kandydat numer jeden na grę na środku obrony to Michał Żewłakow. Trzeba zrobić wszystko żeby zagrał na Euro. W duecie czy z Perquisem, czy z Komorowskim byliby zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem. Perquis, dlatego, że kiedy jest zdrowy to piłkarsko bardzo dobry zawodnik. A w przypadku Komorowskiego decydujące byłoby dla mnie zgranie z Żewłakowem. Przecież nie mamy już czasu na zgrywanie nowej pary stoperów...
Zwolennikiem powrotu do kadry Żewłakowa jest nie tylko Stefan Białas. Za jego powrotem odpowiadały się media, eksperci, kibice. Jakiś czas temu istniała jeszcze grupa na Facebooku "Tak dla powrotu Żewłakowa i Boruca do kadry" - poparcie dal niej wyraziło w internecie kilka tysięcy osób.
Zresztą sam Żewłakow, wraz z Jakubem Rzeźniczakiem, był wczoraj gościem "Ligi Plus Extra". W programie na antenie Canal Plus dyskutowano właśnie nad zestawieniem środka obrony. - Strata Perquisa to bardzo duży brak. Świetnie zagrał z Portugalią i ciężko go będzie zastąpić. Wasilewski to nie ta półka - narzekał ekspert stacji Kazimierz Węgrzyn. Inne zdanie miał Przemysław Rudzki, dziennikarz "Faktu". - Wasilewski jak najbardziej może grać na środku obrony - przekonywał.
Obaj zaproszeni piłkarze zostali też poproszeni o wytypowanie swojej jedenastki na mecz otwarcia z Grecją. Defensywa Kuby Rzeźniczaka prezentowała się następująco: od lewej Wawrzyniak, Żewłakow, Komorowski i Piszczek. Promowanie kolegów z Legii? Po części być może tak, ale czy aby na pewno nie jest to najlepsze z możliwych zestawień. Nie tak dawno rozmawialiśmy w tej sprawie z Pablopavo, muzykiem, zarazem ekspertem piłkarskim. - Podoba mi się taki pomysł na zestawienie obrony. Bo budując kadrę powinno się właśnie myśleć blokami - powiedział nam wtedy.
Ale popularny "Franz" pozostaje nieugięty. - Nie zagrają u mnie Michał Żewłakow i Artur Boruc, reszta ciągle może się starać. Mam w drużynie zawodników z dobrych klubów, będą potrafili odpowiednio zareagować w trudnych sytuacjach. Nie boję się o to - mówił selekcjoner na łamach Przeglądu Sportowego. Czyli czego by nie robili, jakby się nie starali to i tak szans nie mają.
Jak widać w tym przypadku odkupienia win nie ma. Kibicom pozostaje liczyć na to, że trener reprezentacji postawi interes, zaryzykujmy stwierdzenie - narodowy, ponad własne przekonania.
Co kieruje Franciszkiem Smudą? Hipotez mamy kilka. Wewnętrzna chęć usłyszenia o sobie: "No przynajmniej w tej sprawie jest konsekwentny" - bo przecież w przypadku Sławomira Peszki czy "farbowanych lisów" tej konsekwencji zabrakło. A może po prostu slekcjoner zwyczajnie Michała Żewłakowa i Artura Boruca w kadrze się boi? Bo trudno przypuszczać, że boiskowi przywódcy,a do tego jedni z najlepszych, jeśli nie najlepsi na swoich pozycjach piłkarze w kraju, zwyczajnie do koncepcji Smudy nie pasują.

A mieli nie zagrać tylko z Wybrzeżem (sport.pl)

Jak dowiedział się "Przegląd", Boruc i Żewłakow mimo wyraźnego zakazu ze strony Franciszka Smudy pili alkohol. Zachowywali się ponadto arogancko wobec obsługi samolotu, co rozwścieczyło selekcjonera do tego stopnia, że publicznie ich zbeształ. Karą za ten wybryk ma być pominięcie obu zawodników przy powoływaniu kadry na mecz towarzyski z Wybrzeżem Kości Słoniowej, który odbędzie się 17 listopada w Poznaniu.

Powodów tej konsekwencji, a raczej w tym wypadku już upartości może być wiele. Tym się nie zajmujmy. Mamy natomiast apel. Ale nie jako redakcja sportowa tylko jako zwykli kibice - Między innymi to dzięki presji kibiców wybrano pana na trenera reprezentacji Polski więc teraz ma pan okazję się odwdzięczyć. Poza tym panie selekcjonerze - EURO jest nie tylko Pana, ale przede wszystkim nasze - kibiców. A z wypowiedzi, rozmów i analiz wynika, że większość chce powrotu do kadry Michała Żewłakowa i Artura Boruca. Decyzja należy do pana, szkoda tylko jeśli jest spowodowana czymś więcej niż sportową postawą podopiecznych.
I na koniec, już zupełnie po ludzku - Nie warto czasem przyznać się do błędu? Krytyka pewnie będzie, problemy też. Ale może dzięki Żewłakowowi i Borucowi na Euro zagramy coś więcej niż mecz otwarcia, o wszystko i o honor? Może Żewłakow zatrzyma szarżę Arszawina, a Boruc wejdzie na boisko za kontuzjowanego Wojtka Szczęsnego i wybroni nam mecz z Czechami?

Obyśmy się przekonali. Krytycy stracą parę argumentów, a i panu, panie trenerze będzie i lżej i przyjemniej - tylko szybko, bo nie mamy już czasu...
Współpraca: JAKUB RADOMSKI