
To państwo chce dbać o zdrowie swoich obywateli, a także o ich przyszłość. Właśnie dlatego rząd Nowej Zelandii obwieścił, że wprowadzi zakaz sprzedaży papierosów dla przyszłych pokoleń w ramach dążenia do uwolnienia kraju od dymu tytoniowego do 2025 roku. Czy to oznacza definitywny koniec z paleniem? Co w praktyce zakłada projekt ustawy?
Nowa Zelandia jest niewątpliwie jednym z państw, które na bieżąco reaguje na różne problemy społeczne, zdrowotne i środowiskowe. Ostatnio pisaliśmy w naTemat o tym, że oficjalnie została pierwszym krajem na świecie, który w pełni zalegalizował kontrolę narkotyków. Przepisy weszły w życie w tym tygodniu, 7 grudnia.
Co ciekawe, prawo nie ogranicza się wyłącznie do sprawdzania narkotyków na festiwalach muzycznych. W praktyce chodzi o to, aby ludzie mogli legalnie sprawdzać przed spożyciem jakość danego narkotyku, czy nie został on zanieczyszczony przez szkodliwe substancje.
Jest to zatem wyjście z założenia, że nie da się powstrzymać ludzi od zażywania tego rodzaju używek, ale można ich zabezpieczyć przed substancjami, które mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla ich życia.
Nowa Zelandia: Delegalizacja papierosów dla całych pokoleń
Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu nowego prawa rządzący poinformowali o kolejnym pomyśle, który ma na uwadze przede wszystkim zdrowie ludzi, a także ratowanie środowiska przez uwolnienie kraju od dymu tytoniowego do 2025 roku.
Zakaz ogłoszony 9 grudnia przez tamtejszą władzę oznacza, że każdy, kto ma obecnie 14 lat i mniej (rocznik 2008), nie będzie mógł legalnie zakupić tam tytoniu. Ponadto, rząd obniży legalny poziom nikotyny w palonym tytoniu i ograniczy liczbę sklepów, w których będzie dostępny do kupienia.
Najnowsze przepisy nie obejmują jednak zakazu korzystania z e-papierosów (ang. vaping), które, jak wykazały badania, są od dwóch do trzech razy bardziej rozpowszechnione w Nowej Zelandii niż palenie tradycyjnych papierosów.
"Dla wszystkich pacjentów, którymi się opiekowałam, a którzy zostali zabici lub okaleczeni przez tytoń - to jest dla Was" – napisała na Twitterze Ayesha Verrall, wiceminister zdrowia Nowej Zelandii.
Wiceminister Verrall oświadczyła, że wraz z zakazem zostaną wprowadzone także środki wsparcia dla długoletnich palaczy, aby pomóc im wyrwać się ze szponów nałogu.
Według danych rządowych, palenie wśród dorosłych spadło z 18% w 2006 roku do 11,6% w 2020 roku. Jednak odsetek palaczy jest znacznie wyższy wśród nowozelandzkich Māori i Pasifika - odpowiednio 28,7% i 18,3%. "Dlatego też wprowadzenie tego zakazu ma kluczowe znaczenie" – tłumaczyła Verrall.
Portal VICE World News przekazał, że obecnie palenie jest wciąż główną przyczyną możliwych do uniknięcia zgonów w Nowej Zelandii. Jest także bezpośrednim powodem jednego na cztery nowotwory i powoduje od 4000 do 5000 przedwczesnych zgonów związanych z paleniem każdego roku.
Nowozelandzkie służby zdrowia nie mają wątpliwości, że taka strategia pozwoli skutecznie wyeliminować palenie papierosów, czyniąc Nową Zelandię pierwszym krajem na świecie całkowicie wolnym od dymu tytoniowego.
