
Mieszkaniec Lublina wyrzucił swoją partnerkę przez okno, bo ta odmówiła mu współżycia. Kobieta przeżyła upadek z czwartego piętra. Sąd nie uznał tego za próbę zabójstwa, ponieważ po zdarzeniu Jarosław B. poszedł... spać.
REKLAMA
– Gdyby próbował zabić pokrzywdzoną, wyszedłby przed blok, żeby sprawdzić, czy osiągnął swój cel. A on tego nie zrobił, tylko poszedł spać – uzasadniał swoją decyzję sędzia, cytowany przez "Fakt".
Lublin. Wyrzucił ją przez okno, bo odmówiła współżycia. Później poszedł spać
Do zdarzenia doszło w Lublinie, w lipcu 2018 roku, jednak dopiero teraz sąd zadecydował o przyszłości oskarżonego. Wówczas Jarosław B. miał spotkać się ze swoją partnerką. Aleksandra K. tworzyła związek ze swoim oprawcą przez 7 lat. Kiedy kobieta nie reagowała na seksualne zaczepki ze strony 28-latka, ten wyrzucił ją przez okno.Jak podaje "Fakt", na pogotowiu stwierdzono u Aleksandry pęknięcie jednego z kręgów kręgosłupa, pęknięcia wątroby, nerek oraz liczne złamania żeber. Natychmiastowa pomoc nadeszła, ponieważ ofiara wypadku nie straciła przytomności po uderzeniu o glebę.
W trakcie zdarzenia Jarosław B. miał być pod wpływem narkotyków. Z ustaleń służb wynika, że para wielokrotnie kłóciła się. Oboje mieli nadużywać alkoholu oraz innych substancji odurzających.
Prokuratura oskarżyła mężczyznę o usiłowanie zabójstwa, jednak sąd przekwalifikował czyn na wywołanie ciężkiego uszczerbku na ciele. 9 grudnia 27-latek został ukarany 5-letnim pozbawieniem wolności.
Dodatkowo, skazany musi wypłacić poszkodowanej 10 tysięcy złotych odszkodowania. Wydano także 7-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej.
Z relacji "Faktu" wynika, że śledczy nie wykluczają odwołania się od wyroku. Na ten moment prokuratura czeka na pisemne uzasadnienie orzeczenie. W trakcie procesu zeznania wielokrotnie zmieniała także Aleksandra K.
Kobieta przekonywała, że nie pamięta, dlaczego wypadła przez okno, jednak sąd ostatecznie uznał, że doszło do wypchnięcia.
Czytaj także: