Z kasy oszczędnościowej przy parafii przy Grabiszyńskiej we Wrocławiu zniknęło 168 mln zł. Wyrok w sprawie już we wtorek.
Z kasy oszczędnościowej przy parafii przy Grabiszyńskiej we Wrocławiu zniknęło 168 mln zł. Wyrok w sprawie już we wtorek. Fot.123rf/zdjęcie seryjne

Z kasy oszczędnościowej przy parafii przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu zniknęło niemalże 170 mln zł. Wśród jej twórców byli - oskarżony dziś Marian S., które grozi do ośmiu lat więzienia, a także Jerzy G., przed laty wojewódzki radny PiS. On został skazany na rok więzienia w innej sprawie. Jest też jednym z głównych oskarżonych w aferze związanej z PCK we Wrocławiu.

REKLAMA
Wrocławska "Gazeta Wyborcza" informuje, że kasa oszczędnościowa powstała w 2000 roku w parafii przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Wśród jej twórców byli - oskarżony dziś Marian S., a także Jerzy G., przed laty wojewódzki radny PiS. Jerzy G. to dziś jeden z głównych oskarżonych o przekręty we wrocławskim oddziale Polskiego Czerwonego Krzyża.
Kasy oszczędnościowe, pomimo że działają podobnie jak banki, nie mogą jednak przynosić zysków. "Kasa Południowo-Zachodnia szybko stała się potężną, ogólnopolską instytucją finansową" - podkreśla dziennik.

Ze sprawą związany jest były zięć Lecha Kaczyńskiego

Sprawa sięga aż 2009 roku. Wtedy do Kasy Południowo-Zachodniej wkroczyła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zatrzymano wtedy m.in. Mariana S. Sąd skazał go na trzy lata więzienia. Tamta sprawa dotyczyła umowy zawartej przez SKOK z kancelarią prawną z Poznania. Była bardzo opłacalna dla kasy. Na jej podstawie próbowano wyprowadzić z PZ SKOK przeszło 12 mln zł. "W egzekucjach – na szczęście nieskutecznych – uczestniczył trójmiejski adwokat Marcin Dubieniecki, były zięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego" - zwraca uwagę "GW".
Tamta sprawa dotyczy również Jerzego G. On także został wtedy oskarżony. Dwukrotnie był uniewinniany i dwukrotnie ten wyrok uchylał sąd apelacyjny. W 2019 roku został skazany na rok więzienia.
Afera jednak nie kończy się w tym miejscu. Osobne śledztwo wszczęła wrocławska prokuratura okręgowa ,która zajęła się Marianem S. i kredytami, jakich udzielała Kasa. Chodzi o okres, gdy on był jej prezesem (w latach 2006–2009).
Czytaj także:

Udzielano kredytów, które nie trafiały do klientów

Akt oskarżenia trafił do sądu w połowie 2018 roku. "Opisuje 59 przypadków kredytów, których udzielono, mimo że klienci nie powinni byli ich dostać. Wnioski były odrzucane przez pracowników SKOK. A prezes – twierdzi oskarżenie – samodzielnie decydował, by mimo wszystko pieniądze dawać. Czasem ta sama osoba – zdaniem pracowników niewypłacalna – dostawała pieniądze dwa albo trzy razy" - czytamy na stronie dziennika. Rekordem jest pożyczka na 9,5 mln zł, z której odzyskano mniej niż pół miliona złotych.
Wyrok w tej sprawie ma być ogłoszony w najbliższy wtorek. Prokuratura zażądała ośmiu lat więzienia dla Mariana S.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut