Najczęściej w sieci prześladowane są kobiety
Najczęściej w sieci prześladowane są kobiety Shutterstock

Co trzeci nastolatek i co dziesiąty pracownik padli ofiarą cyberataków – donosi "Rzeczpospolita". W sieci najczęściej niszczone są kobiety – młode pracownice z krótszym stażem pracy i nieśmiałe uczennice, które odbiegają od grupy statusem materialnym. Internetowe ataki mogą nawet doprowadzić je do samobójstwa.

REKLAMA
Coraz więcej Polaków pada ofiarą cyberprzemocy. Pod adresem internautów sypią się obelgi, zamieszczane są też kompromitujące materiały z ich udziałem. Najczęściej młodzi muszą się mierzyć z kłamstwami na swój temat i docinkami związanymi z: otyłością, poglądami, wyglądem i sposobem ubierania się. Nastolatki nie tylko obrażają się wpisami na portalach społecznościowych i forach, ale także bez skrępowania nagrywają na imprezach filmy, które później trafiają do sieci – pisze "Rzeczpospolita".
"Zdarzało się, że skutkiem umieszczenia w sieci zdjęć były próby samobójcze nastolatków" – mówi dla "Rz" prof. Mariusz Jędrzejko, współautor badań o tym, jak niszczy się ludzi w sieci.
Ale ataki coraz częściej dotyczą także dorosłych, których w internecie próbuje się dyskredytować na płaszczyźnie zawodowej. Zdecydowana większość obraźliwych wpisów, bo aż 90 proc. z nich, była anonimowa.

Formy tych ataków były różne: rozsiewanie w sieci informacji dotyczących spraw osobistych, takich jak np. porażki miłosne, romanse, sprawy intymne, problemy finansowe, ale też kłopoty zawodowe.

"Rzeczpospolita"

"Rz" pisze o prawidłowości: im więcej pracujesz w sieci, tym bardziej narażony jesteś na internetowe ataki. Najbardziej boją się ich więc pracownicy korporacji i administracji. Nic dziwnego – doświadczył ich co piąty pracownik tego sektora.

Kim jest atakowany? Z badania wynika, że w przypadku dorosłych to kobieta o krótszym stażu w firmie. Jeśli mężczyzna – to w średnim wieku, "rozrywkowy", w okresie załamania kariery lub problemów zawodowych. Jeśli atak dotyka dzieci – zwykle dziewczynek, nieśmiałych i słabo zintegrowanych z grupą.

"Rzeczpospolita"