
Po zanotowaniu najgorszego wyniku w historii i przegranej we wrześniowych wyborach parlamentarnych niemieccy chadecy musieli dokonać głębokiej rewizji partyjnego przywództwa. W CDU wybrano więc nowego przewodniczącego, który ma tej partii zagwarantować odzyskanie poparcia z najlepszych czasów.
REKLAMA
Kolejne zmiany na niemieckiej scenie politycznej
Nad Wisłą wielokrotnie powtarzano hasło "koniec ery Angeli Merkel", ale padało ono raczej w kontekście wrześniowych wyborów, czy późniejszego formowania się nowego gabinetu kanclerza Olafa Scholza. W rzeczywistości era Merkel zakończyła się jednak znacznie wcześniej. "Mutti" proces przechodzenia na polityczną emeryturę zainicjowała już w 2018 roku, gdy zrezygnowała z ubiegania się o kolejną kadencję w roli przewodniczącej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (niem. Christlich Demokratische Union, CDU).Od kiedy po ustaniu wojennej zawieruchy tę partię założono, miała ona jedynie dziewięcioro przywódców. Tymczasem w minionych trzech latach CDU doczekała się już trzeciej zmiany władzy. W latach 2018-21 formacją kierowała Annegret Kramp-Karrenbauer. Teoretycznie miała ona namaszczenie samej Angeli Merkel, ale swojej szansy nie wykorzystała.
Ostatnie kilka miesięcy to tymczasem wyjątkowo krótki epizod pod przewodnictwem Armina Lascheta, który miał sprawić, że chadecy choćby minimalnie wygrają kolejne wybory i utrzymają władzę sprawowaną od 2005 roku. Tymczasem ten polityk równie sympatyczny, co skory do zaliczania głupich wpadek poprowadził CDU do wyborów zakończonych historycznie słabym wynikiem i oddaniem fotela kanclerskiego Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (niem. Sozialdemokratische Partei Deutschlands, SPD).
Friedrich Merz nowym szefem CDU
Po tym wstrząsie chadecy musieli kolejny raz dokonać wyborów wewnętrznych. I zdecydowano się na pewną rewolucyjną zmianę. Pierwszy raz w partyjnej historii przewodniczącego CDU de facto wybrano w głosowaniu powszechnym, w którym mogli wziąć udział wszyscy z około 386 tys. członków.Wyniki to bezapelacyjne zwycięstwo Friedricha Merza, który o przywództwo ubiegał się już po raz trzeci. Póki głosowali tylko partyjni baronowie, ten prawnik i biznesmen z Nadrenii Północnej-Westfalii zawsze przegrywał w drugiej turze. Tymczasem teraz zdobył poparcie aż 62,1 proc. członków CDU. Kolejne 25,8 proc. głosów uzyskał Norbert Röttgen, a 12,1 proc. Helge Braun.
Zgodnie z nowymi ustaleniami, takie wyniki głosowania powszechnego sprawiają, że na kongresie CDU delegatom zostanie przedstawiona tylko kandydatura Merza i wtedy już oficjalnie przejmie on stery od Lascheta.
Friedrich Merz ma skierować niemiecką chadecję z powrotem na konserwatywne tory. Ma być liderem, któremu na nowo uwierzą ci wyborcy, których CDU utraciła w ostatnich latach ery Merkel, szczególnie na rzecz Alternatywy dla Niemiec (niem. Alternative für Deutschland, AfD).
Na istotę tej konkurencji w rozmowie z naTemat.pl podczas wrześniowych wyborów wskazywał jeden z redaktorów naczelnych Deutsche Welle Bartosz Dudek. – Tak długo, jak chadecy pozostaną na ścieżce wyznaczonej przez Angelę Merkel, tak długo polityczny wiatr będzie wiał w żagle AfD i popychał w ich kierunku wyborców prawicowych – wyjaśniał.
– Jeśli jednak zarządzony zostanie zwrot ku konserwatywnym korzeniom CDU, to pojawi się szansa na osłabienie AfD. Nie sądzę jednak, aby ta formacja zniknęła ze sceny w najbliższych czterech, a nawet ośmiu latach – podkreślił nasz rozmówca.
