
Paweł Wąsek skoczył najdalej w pierwszej serii niedzielnego konkursu w Engelbergu spośród reprezentantów Polski. 22-latek pofrunął na odległość 131,5 metra i zajmuje 11. miejsce. W drugiej serii zobaczymy również Piotra Żyłę i Kamila Stocha. Liderem jest reprezentant gospodarzy, Killian Peier.
REKLAMA
W niedzielnych kwalifikacjach przepadło dwóch Polaków, Andrzej Stękała i Jakub Wolny. Ten pierwszy był blisko szczęścia, Polak na liście oczekujących pozostał jednak na drugim miejscu, co nie dało nic, poza sporym rozczarowaniem.
Trzecie miejsce w kwalifikacjach po skoku na 135 metrów zajął Kamil Stoch.
Z Polaków jako pierwszy rozpoczął Klemens Murańka. W kwalifikacjach było bardzo obiecująco - 115 metrów - ale w konkursie tego nie powtórzył. Polak skoczył pięć metrów bliżej, przy bardzo niekorzystnych warunkach. Szanse na drugą serię dla Murańki były minimalne.
Niedługo po skoku Murańki i wznowieniu konkursu (silny wiatr) zaprezentował się Paweł Wąsek. I to była kapitalna próba 22-latka. Wąsek wykorzystał warunki, które sprzyjały Polakowi, skacząc aż 131,5 metra. Bardzo pewnie obejmując prowadzenie w konkursie.
Tyle powodów do zadowolenia nie miał Dawid Kubacki. Polak nie miał tak dobrych warunków do skakania jak Wąsek, ale mimo wszystko, z pewnością mógł postarać się o lepszą próbę. A skończyło się na niemal takiej samej odległości, jak w przypadku Murańki (110,5 m). Taki skok zamknął Kubackiemu szanse na drugą serię w Szwajcarii.
Kolejny z Polaków był Piotr Żyła. Podrażniony po nieudanych kwalifikacjach w piątek, gdzie przepadł razem z Murańką. Po wolnej sobocie Żyła osiągnął jednak bardzo przyzwoitą odległość, 128 metrów. Wskakując w klasyfikacji tuż za plecy Wąska, z pewnym miejsce w drugiej serii.
Wiatr po skokach trzydziestu skoczków ucichł, co spowodowało decyzję sędziowską o obniżeniu belki, z osiemnastej na siedemnastą. To sprawiło, że o jakości skoków zaczęły decydować w dużej mierze umiejętności zawodników. W takich warunkach, ze skróconego rozbiegu, skakał ostatni z Polaków, na którego kibice Biało-Czerwonych mogli liczyć najbardziej.
Stoch skoczył 125,5 metra. Poprawnie, ale bez tak dobrego rezultatu, jak chociażby nieco ponad godzinę wcześniej w kwalifikacjach. To dało dopiero ósme miejsce po swoim skoku, m.in. za plecami rewelacyjnego Wąska.
Poza Polakami z przyjemnością patrzyło się na formę Austriaków w pierwszej serii szwajcarskiego konkursu. Daniel Huber, Jan Hoerl czy Daniel Tschofenig - bez problemów zameldowali się w czołowej dziesiątce konkursu.
Gospodarze mogą również liczyć na niespodziankę ze strony Killiana Peiera. Szwajcar skoczył bowiem aż 136,5 metra i ku uciesze miejscowych, jest samodzielnym liderem konkursu przed serią finałową.
Warto też raz jeszcze podkreślić istotę warunków, które w Engelbergu są mocno zmienne. Przykład z końcówki pierwszej serii to wycofanie z belki lidera PŚ, Karla Geigera. Niemiec dopiero po dłuższej chwili oczekiwania, dostał zielone światło od trenerów. Ostatecznie lądując na 135 metrze, czyli takiej odległości, jaką w kwalifikacjach osiągnął Stoch.
Niemcowi dało to trzecią pozycję na półmetku. Polacy poza pierwszą dziesiątką. Wąsek jest 11., Stoch 14., a Żyła 15.
Czytaj także: