
Trwa ustalanie okoliczności śmierci dwóch młodych mężczyzn, których ciała znaleziono w czwartek przy autostradzie A1 w Świętoszowicach, w województwie śląskim. Przeprowadzono już sekcję zwłok, która potwierdziła, że zginęli od ran postrzałowych głowy. Prokuratura bada sprawę pod kątem zabójstwa.
REKLAMA
O tym, że zarówno 20-letni Dawid z Gliwic i jego kolega, 21-letni Adrian z Tarnowskich Gór mieli rany postrzałowe głowy, informowała już w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska. Teraz przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że przeprowadzono sekcje zwłok chłopaków, które potwierdziły, że to właśnie tamte rany były przyczyną ich śmierci.
Zlecono ponadto szczegółowe badania toksykologiczne i histopatologiczne. Początkowo prokuratura brała pod uwagę kilka scenariuszy, w tym ten zakładający samobójstwo. Teraz jednak przekazano, że śledczy rozpoczęli postępowania w sprawie zabójstwa. Jednocześnie, jak zaznaczyła Joanna Smorczewska, jest za wcześnie, by prokuratura zdradziła więcej szczegółów na temat przebiegu wydarzeń.
Ciała dwóch młodych mężczyzn przy autostradzie A1
W czwartek rano w Świętoszowicach na Śląsku policja odnalazła ciała dwóch osób: 20-letniego Dawida z Gliwic i 21-letniego Adriana z Tarnowskich Gór. Ich zaginięcie zgłoszono już wcześniej.Dawid po raz ostatni był widziany 13 grudnia ok. godz. 18.30. Wtedy, nie zabierając ze sobą żadnych rzeczy, wyszedł z domu i powiedział, że wróci wieczorem. Tak się jednak nie stało. Następnego dnia matka 20-latka zawiadomiła policję o zaginięciu syna i prosiła o pomoc w jego odnalezieniu w mediach społecznościowych.
W toku śledztwa policja ustaliła, że od 1 grudnia chłopak nie pojawiał się w swojej pracy. Jego rodzina, która nie miała o tym pojęcia, powiedziała funkcjonariuszom, że być może jakieś informacje na temat tego, co stało się z Dawidem, może mieć jego kolega, 21-letni Adrian.
Gdy śledczy chcieli się z nim skontaktować, okazało się, że po raz ostatni był on w swoim domu 9 grudnia. Rodzina Adriana myślała, że wyjechał on do pracy w Holandii. Jego zaginięcie zgłosiła dopiero, kiedy rozmawiała z policjantami, którzy szukali tropów w sprawie zaginięcia Dawida.
– Połączyliśmy fakty zaginięcia obu osób. Policjanci namierzyli samochód starszego mężczyzny w rejonie autostrady A1 – informowała Onet rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara. W aucie, do którego funkcjonariusze dotarli w środę, znaleziono rzeczy, które świadczyły o tym, że Adrian mógł widzieć się z Dawidem.
Wtedy policjanci z pomocą strażaków, psów tropiących i dronów z kamerami termowizyjnymi rozpoczęli przeszukiwanie okolicznych terenów. W czwartek rano na nieużytkach rolnych, w pobliżu drogi technicznej przy autostradzie A1 odnaleźli ciała obu chłopaków. Obok ich zwłok znajdowała się broń czarnoprochowa.
Ciała młodych mężczyzn znalezione przy autostradzie A1. Wcześniej uznano ich za zaginionych
Policjant strzelał do agresywnego 32-latka. Mężczyzna zmarł
17-latka rozpłynęła się we mgle. A potem jej ciało znaleziono w Wiśle pod Wawelem
