Sekcja zwłok potwierdziła, że Adrian i Dawid zginęli od postrzału w głowę.
Sekcja zwłok potwierdziła, że Adrian i Dawid zginęli od postrzału w głowę. Fot. Marek Bazak . East News

Trwa ustalanie okoliczności śmierci dwóch młodych mężczyzn, których ciała znaleziono w czwartek przy autostradzie A1 w Świętoszowicach, w województwie śląskim. Przeprowadzono już sekcję zwłok, która potwierdziła, że zginęli od ran postrzałowych głowy. Prokuratura bada sprawę pod kątem zabójstwa.

REKLAMA
  • W czwartek miał miejsce tragiczny finał poszukiwań 20-letniego Dawida z Gliwic i 21-letniego Adriana z Tarnowskich Gór
  • Ciała obu z nich znaleziono na nieużytkach rolnych przy autostradzie A1 w powiecie tarnogórskim
  • Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną ich śmierci były rany postrzałowe głowy. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa

  • O tym, że zarówno 20-letni Dawid z Gliwic i jego kolega, 21-letni Adrian z Tarnowskich Gór mieli rany postrzałowe głowy, informowała już w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska. Teraz przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że przeprowadzono sekcje zwłok chłopaków, które potwierdziły, że to właśnie tamte rany były przyczyną ich śmierci.
    Zlecono ponadto szczegółowe badania toksykologiczne i histopatologiczne. Początkowo prokuratura brała pod uwagę kilka scenariuszy, w tym ten zakładający samobójstwo. Teraz jednak przekazano, że śledczy rozpoczęli postępowania w sprawie zabójstwa. Jednocześnie, jak zaznaczyła Joanna Smorczewska, jest za wcześnie, by prokuratura zdradziła więcej szczegółów na temat przebiegu wydarzeń.

    Ciała dwóch młodych mężczyzn przy autostradzie A1

    W czwartek rano w Świętoszowicach na Śląsku policja odnalazła ciała dwóch osób: 20-letniego Dawida z Gliwic i 21-letniego Adriana z Tarnowskich Gór. Ich zaginięcie zgłoszono już wcześniej.
    Dawid po raz ostatni był widziany 13 grudnia ok. godz. 18.30. Wtedy, nie zabierając ze sobą żadnych rzeczy, wyszedł z domu i powiedział, że wróci wieczorem. Tak się jednak nie stało. Następnego dnia matka 20-latka zawiadomiła policję o zaginięciu syna i prosiła o pomoc w jego odnalezieniu w mediach społecznościowych.
    W toku śledztwa policja ustaliła, że od 1 grudnia chłopak nie pojawiał się w swojej pracy. Jego rodzina, która nie miała o tym pojęcia, powiedziała funkcjonariuszom, że być może jakieś informacje na temat tego, co stało się z Dawidem, może mieć jego kolega, 21-letni Adrian.
    Gdy śledczy chcieli się z nim skontaktować, okazało się, że po raz ostatni był on w swoim domu 9 grudnia. Rodzina Adriana myślała, że wyjechał on do pracy w Holandii. Jego zaginięcie zgłosiła dopiero, kiedy rozmawiała z policjantami, którzy szukali tropów w sprawie zaginięcia Dawida.
    – Połączyliśmy fakty zaginięcia obu osób. Policjanci namierzyli samochód starszego mężczyzny w rejonie autostrady A1 – informowała Onet rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara. W aucie, do którego funkcjonariusze dotarli w środę, znaleziono rzeczy, które świadczyły o tym, że Adrian mógł widzieć się z Dawidem.
    Wtedy policjanci z pomocą strażaków, psów tropiących i dronów z kamerami termowizyjnymi rozpoczęli przeszukiwanie okolicznych terenów. W czwartek rano na nieużytkach rolnych, w pobliżu drogi technicznej przy autostradzie A1 odnaleźli ciała obu chłopaków. Obok ich zwłok znajdowała się broń czarnoprochowa.

    Zobacz także:


    Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut