W świąteczny weekend zadebiutował długo wyczekiwany film Adama McKaya, stając się w mgnieniu oka trzecim najchętniej oglądanym filmem Netflixa w historii. Każdy kadr filmu "Nie patrz w górę" z gwiazdorską obsadą bacznie prześledzili widzowie. Wyszło na jaw, że w jednej ze scen podano prawdziwy numer telefonu. Trudno uwierzyć, gdzie się dodzwonili.
Redaktorka, reporterka, koordynatorka działu show-biznes. Tematy tabu? Nie ma takich. Są tylko ludzie, którzy się boją. Szczera rozmowa potrafi otworzyć furtkę do najbardziej skrytych zakamarków świadomości i rozjaśnić umysł. Kocham kolorowych i uśmiechniętych ludzi, którzy chcą zmieniać szarą Polskę. Chcę być jedną z tych osób.
Sukces filmu "Nie patrz w górę"
Od świąt Bożego Narodzenia nowy film Netflixa w reżyserii Adama McKaya, zdobywcy Oscara za scenariusz do "Big Short" i producenta "Sukcesji", robi prawdziwą furorę w polskich domach, ale także na całym świecie. W "Nie patrz w górę" wystąpiła aktorska śmietanka, a w tym m.in.: Jennifer Lawrence, Leonardo di Caprio, Meryl Streep czy Cate Blanchett.
"Reżyser wbija współczesnemu społeczeństwu szpilę za szpilą. Dostaje się politykom, mediom, internautom, celebrytom, Hollywood. Każdemu z nas. Bo niepotrzebna nam kometa, kryzys już się przecież dzieje – pandemiczny i klimatyczny. I niestety w tych trudnych czasach nie zdajemy egzaminu" – pisała w recenzji filmu dla naTemat Aleksandra Gersz.
Zadzwonili na numer podany w "Nie patrz w górę". Dodzwonili się na sexlinię
W jednej z filmowych scen hitu Netflixa możemy zobaczyć reklamę, w której Randall Mindy (astronom grany przez Leonardo DiCaprio) zachęca widzów, aby zadzwonili na bezpłatną infolinię utworzoną przez rząd USA oraz telefonię komórkową BASH Cellular. Jest przeznaczona dla tych, którzy "poszukują spokoju ducha" w związku ze zbliżająca się do Ziemi kometą.
"W tej chwili miliony z was mają te same wątpliwości i pytania dotyczące zbliżającej się komety. Dlatego właśnie BASH Cellular, we współpracy z rządem Stanów Zjednoczonych, tworzy nową, bezpłatną infolinię, aby odpowiedzieć na wszystkie wasze pytania. I kto wie, może, tylko może jeden z naszych naukowców... może być przyjacielem, na którym wszyscy potrzebujemy się oprzeć w tych niepewnych czasach" – oznajmił astronom.
Czujni widzowie z ciekawości postanowili sprawdzić, gdzie się dodzwonią. Okazało się, że podany numer telefonu (1-800-532-4500) łączy w rzeczywistości z czatem erotycznym.
"Witamy na najgorętszej gorącej linii w Ameryce. Panowie, gorące panie czekają, aby z wami porozmawiać. Naciśnijcie 1. Panie, aby porozmawiać z ciekawymi i ekscytującymi facetami za darmo, naciśnijcie 2, a połączycie się za darmo teraz" – informuje głos sekretarki.
Póki co Netflix nie przedstawił żadnego stanowiska w tej sprawie ani nie próbował się tłumaczyć. Na dobrą sprawę nie wiadomo dlatego, czy ten konkretny numer został podany przypadkowo czy celowo.
Netflix potwierdził wówczas, że numery, które pojawiają się na słynnej wizytówce zostaną edytowane. Przeprosili i podkreślili, że mają nadzieję, że zmiana wpłynie na zakończenie robienia sobie dowcipów z kobiety, która została zasypana lawiną SMS-ów i żartów telefonicznych.