
– Nie sądzę, żeby fotoreporterzy intencjonalnie naciskali spust migawki, żeby pokazać kogoś wyjątkowo niekorzystnie – mówi w rozmowie z naTemat Adam Kozak, fotoreporter. Dlaczego więc wielu polityków źle wypada w gazetach i internecie? Poznajemy kulisy politycznej fotografii.
Fotoreporter. Pracował dla Agencji Gazeta, teraz jako freelancer publikuje m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Newsweeku", "Wprost". Uhonorowany w wielu prestiżowych konkursach, m.in. Grand Press Photo. CZYTAJ WIĘCEJ
Często jest ono zupełnie neutralne, jednak w przypadku osób zaangażowanych politycznie, społecznie naturalnym jest, że lubi się je, albo nie. Ale myślę, że na sam sposób, w jaki fotografujemy zupełnie nie ma to wpływu.
Większość niekorzystnych zdjęć, które widzimy w internecie czy gazetach pochodzi z konferencji prasowych. Nie spotkałem się jeszcze z takim z portretowej sesji. Dlaczego? Osoby zaangażowane politycznie są często niezwykle ekspresyjne, wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze swojej mimiki i nie stara się jej kontrolować. A my, robiąc zdjęcia z wydarzenia nie skupiamy się na wizerunku takiej osoby. Ważniejsze jest to, co się dzieje, o czym mówi, co pokazuje.
"Od pięciu, może sześciu lat wydawcy prasy papierowej zaczęli niszczyć nasz zawód. [...] Efekty widać codziennie w Internecie i na papierze: zła, amatorska fotografia, tematy bieżące ilustrowane fotkami z przed roku, najniższa w historii jakość na konkursach fotografii prasowej" CZYTAJ WIĘCEJ
Jeśli podczas konferencji występuje premier, który się podaje do dymisji, to oczywiście kropla potu na czole nie zaszkodzi. Jeśli jest się na spotkaniu, gdzie ktoś pokazuje sztuczny członek, to osoba, która to robi, praktycznie nie ma znaczenia. Jeśli ktoś pokazuje stertę akt, ważne jest pokazanie proporcji między tymi aktami a człowiekiem. Przy takich okazjach używa się obiektywu szerokokątnego, który pewnie zniekształci postać polityka. Ale w tej chwili, dla tego zdjęcia ważne jest to, co się wydarzyło.
Jest jedna osoba w życiu publicznym, której nie chcę fotografować i staram się tego nie robić. Teraz mam dużą swobodę, bo jestem freelancerem, ale kiedy pracowałem w agencji, także mogłem ją omijać. Wolność sumienia była gwarantowana lepiej niż aptekarzom (śmiech).
Podczas konferencji było faktycznie dość trudno zrobić pomyślne dla prezydenta Kaczyńskiego fotografie, bo on był z tych polityków, którzy mniej przywiązywali wagę do panowania nad mimiką. Zupełnie inaczej było kiedy pan prezydent mógł usiąść, chwilę porozmawiać. Sam fotografowałem go podczas takiego spokojnego spotkania i wyszły z tego bardzo dobre zdjęcia.
"Żeby fotografować dobrze, trzeba znać ludzi, twarze, nazwiska, partie. Dopiero kontekst, w którym widzimy osobę, pozwala uchwycić ciekawe sytuacje - dlaczego ten polityk nagle wita się z tamtym? Co jest interesującego w ich spotkaniu? To trzeba po prostu wiedzieć". CZYTAJ WIĘCEJ
To znak naszych czasów, że zdjęcia wykorzystuje się w dowolny sposób i bardzo mi przykro, że wydawcy nie chcą płacić za relacjonowanie bieżących wydarzeń utrzymując działy fotograficzne.





