"Politycy mają problem z panowaniem nad mimiką" – mówi Adam Kozak
"Politycy mają problem z panowaniem nad mimiką" – mówi Adam Kozak fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

– Nie sądzę, żeby fotoreporterzy intencjonalnie naciskali spust migawki, żeby pokazać kogoś wyjątkowo niekorzystnie – mówi w rozmowie z naTemat Adam Kozak, fotoreporter. Dlaczego więc wielu polityków źle wypada w gazetach i internecie? Poznajemy kulisy politycznej fotografii.

REKLAMA
Przy okazji ostatnich wystąpień Romana Giertycha, internauci zauważyli, że na zdjęciach wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze pięć lat temu. Jest jakby niższy, jakby bardziej sympatyczny. Ale jak to możliwe, skoro sam Roman Giertych się nie zmienił? O warsztacie fotoreportera rozmawiamy z Adamem Kozakiem, który robi zdjęcia między innymi dla "Dużego Formatu", "Newsweeka" i "Tygodnika Powszechnego".
Często szukam do ilustracji tekstu zdjęć polityków. Z niektórymi w ogóle nie ma problemu – mają wiele neutralnych, niezłych fotografii. Nad innymi muszę jednak spędzić naprawdę wiele czasu: same wykrzywione twarze, kiepskie kadry. Dlaczego? Fotoreporter dostaje w redakcji zamówienie: tego fotografujcie, by wyglądał dobrze, a innego, by gorzej?
Adam Kozak

Fotoreporter. Pracował dla Agencji Gazeta, teraz jako freelancer publikuje m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Newsweeku", "Wprost". Uhonorowany w wielu prestiżowych konkursach, m.in. Grand Press Photo. CZYTAJ WIĘCEJ

Adam Kozak: Nie spotkałem się jeszcze nigdy z tym, by jakaś redakcja prosiła o wykonanie portretu korzystnie bądź nie. Jeśli umawiamy się na portret do rozmowy, stawiane są mi warunki czysto techniczne, żebym przyniósł zdjęcia, na których będzie: portret, plan amerykański, cała sylwetka. Prośby zdarzają się o tło. Jeśli potrzebny jest jakiś konkretny kolor, naturalne otoczenie, albo wręcz przeciwnie – ciekawe wnętrze.
To może wpływ ma nastawienie fotoreportera do bohatera zdjęć?
Często jest ono zupełnie neutralne, jednak w przypadku osób zaangażowanych politycznie, społecznie naturalnym jest, że lubi się je, albo nie. Ale myślę, że na sam sposób, w jaki fotografujemy zupełnie nie ma to wpływu.
To skąd biorą się te niekorzystne ujęcia?
Większość niekorzystnych zdjęć, które widzimy w internecie czy gazetach pochodzi z konferencji prasowych. Nie spotkałem się jeszcze z takim z portretowej sesji. Dlaczego? Osoby zaangażowane politycznie są często niezwykle ekspresyjne, wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze swojej mimiki i nie stara się jej kontrolować. A my, robiąc zdjęcia z wydarzenia nie skupiamy się na wizerunku takiej osoby. Ważniejsze jest to, co się dzieje, o czym mówi, co pokazuje.
Jerzy Gumowski
fotoreporter

"Od pięciu, może sześciu lat wydawcy prasy papierowej zaczęli niszczyć nasz zawód. [...] Efekty widać codziennie w Internecie i na papierze: zła, amatorska fotografia, tematy bieżące ilustrowane fotkami z przed roku, najniższa w historii jakość na konkursach fotografii prasowej" CZYTAJ WIĘCEJ

Dobry wizerunek po prostu schodzi na drugi plan?
Jeśli podczas konferencji występuje premier, który się podaje do dymisji, to oczywiście kropla potu na czole nie zaszkodzi. Jeśli jest się na spotkaniu, gdzie ktoś pokazuje sztuczny członek, to osoba, która to robi, praktycznie nie ma znaczenia. Jeśli ktoś pokazuje stertę akt, ważne jest pokazanie proporcji między tymi aktami a człowiekiem. Przy takich okazjach używa się obiektywu szerokokątnego, który pewnie zniekształci postać polityka. Ale w tej chwili, dla tego zdjęcia ważne jest to, co się wydarzyło.
Z wydarzenia przenosi się dużą gamę zdjęć: z lewej, z prawej strony, an face. Potem na stronach po prostu wygodniej się to komponuje z tekstami. Kiedy jeszcze istniały działy fotograficzne w gazetach, fotoreporterzy przychodzili i cedowali na edytorów wybór tych zdjęć. Zwykle nie mieli czasu przeglądać ich na miejscu, nie w takiej ilości, jakby chcieli. Wtedy edytorzy wybierali zdjęcie w zależności od kontekstu artykułu, który miał ilustrować.
Nie sądzę, żeby fotoreporterzy intencjonalnie naciskali spust migawki, żeby pokazać kogoś wyjątkowo niekorzystnie.
Panu się nie zdarzyło?
Jest jedna osoba w życiu publicznym, której nie chcę fotografować i staram się tego nie robić. Teraz mam dużą swobodę, bo jestem freelancerem, ale kiedy pracowałem w agencji, także mogłem ją omijać. Wolność sumienia była gwarantowana lepiej niż aptekarzom (śmiech).
Zdarzają się ludzie, którym po prostu "nie da się zrobić dobrego zdjęcia"? Tak kiedyś mówiono o Romanie Giertychu, wcześniej o Lechu Kaczyńskim.
Podczas konferencji było faktycznie dość trudno zrobić pomyślne dla prezydenta Kaczyńskiego fotografie, bo on był z tych polityków, którzy mniej przywiązywali wagę do panowania nad mimiką. Zupełnie inaczej było kiedy pan prezydent mógł usiąść, chwilę porozmawiać. Sam fotografowałem go podczas takiego spokojnego spotkania i wyszły z tego bardzo dobre zdjęcia.
Grzegorz Rogiński
fotoreporter

"Żeby fotografować dobrze, trzeba znać ludzi, twarze, nazwiska, partie. Dopiero kontekst, w którym widzimy osobę, pozwala uchwycić ciekawe sytuacje - dlaczego ten polityk nagle wita się z tamtym? Co jest interesującego w ich spotkaniu? To trzeba po prostu wiedzieć". CZYTAJ WIĘCEJ

Tak samo było w przypadku moich ostatnich zdjęć Romana Giertycha dla "Newsweeka". Teraz, kiedy jest już mniej związany z polityką, może pozwolić sobie na pięć minut spotkania z fotoreporterem i te pięć minut jest dla niego zbawienne. Zresztą my też potrzebujemy czasu, tak, jak dziennikarze pracujący nad porządną sylwetką.
Taka praca to w dzisiejszych czasach raczej luksus. Ilustrując tekst raczej szuka się zdjęć, które zostały już zrobione i będą pasowały, niż zamawia się ich wykonanie.
To znak naszych czasów, że zdjęcia wykorzystuje się w dowolny sposób i bardzo mi przykro, że wydawcy nie chcą płacić za relacjonowanie bieżących wydarzeń utrzymując działy fotograficzne.
Jestem wkurzony jeśli moje zdjęcie jest wykorzystane niezgodnie z moją intencją. Jeśli komuś powieki opadały podczas konferencji, a fotografia zostanie umieszczona jako ilustracja zmęczenia po długich negocjacjach, to będzie OK. Jeśli zostanie użyta w innym kontekście przy innej okazji, żeby pokazać smutną, zmęczoną i zniekształconą twarz polityka - to będzie nie fair.