Joachim Brudziński
Joachim Brudziński Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Gościem programu "Kropka nad i" był dziś Joachim Brudziński. Polityk oceniał szanse rodzącego się Ruchu Narodowego . – Jego potencjał jest równy potencjałowi Solidarnej Polski – mówił Brudziński. Polityk PiS skrytykował także ostanie wystąpienia Janusza Palikota, który według niego "zachowuje się, jak spuszczony ze smyczy doradców wizerunkowych Donalda Tuska".

REKLAMA
Gość Moniki Olejnik krytycznie odniósł się do obecności Romana Giertycha, a także innych polityków na "Marszu kotylionowym", czyli organizowanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Do mnie absolutnie nie przemawia obecność u boku prezydenta Komorowskiego i Romana Giertycha, który to ostatnimi czasy nawrócił się na liberalizm, żeby nie powiedzieć libertynizm, z pozycji skrajnie nacjonalistycznej – mówił Brudziński.
Monika Olejnika pytała, czy jej gość nie boi się powstającego Ruchu Narodowego. – Nie boję się żadnych skrajnych ruchów, ani nacjonalistycznych, ani lewackich – odparł. Polityk piętnował zarówno "buńczuczne" wypowiedzi Wszechpolaków, jak również tekst red. Blumsztajna z "Gazety Wyborczej". Polityk szydził, iż redaktor gazety napisał o biciu po głowie flagą narodową. – Gdy go słucham, czytam i widzę na manifach, to mam wrażenie, że stuknął się w głowę, ale niekoniecznie drzewcem od flagi – komentował złośliwie polityk PiS.
Joachim Brudziński odniósł się również do zachowania policji w dniu Święta Niepodległości. – Mam wątpliwości, czy taka mobilizacja policji nie wystarczyła, aby wyłuskać w sposób skuteczny chuliganów. Tak dokładnie wszystkich sprawdzali, że w końcu nie sprawdzili – mówił polityk.

Czytaj także: Wielka kłótnia w "Kropce nad i" Moniki Olejnik. Artura Zawiszy ze Stefanem Niesiołowskim o Marszu Niepodległości

Brudziński twierdzi, że media zbyt wiele uwagi poświęcają Ruchowi Narodowemu. – Jak nie udało się zagrozić PiS-owi PJN-em i Solidarną Polską, to próbuje się wykreować jakiś nowy byt. To nieuzasadnione zainteresowanie mediów – mówił Brudziński. Dodał jednak, że jako polityk i osoba twierdząca, że społeczeństwo obywatelskie, system partyjny nie zostały w Polsce do końca ukształtowane, to nie ma nic przeciwko takim inicjatywom. – Wydaje mi się jednak, że jego potencjał jest równy potencjałowi Solidarnej Polski. Zapotrzebowanie społeczne na ONR, Solidarną Polskę i Ruch Narodowy, jest mniej więcej jednakowe – skwitował.
Zapytany przez Monikę Olejnik, czy nie jest mu przykro, że nie ma już w Prawie i Sprawiedliwości takich polityków jak Zbigniew Ziobro, czy Jacek Kurski, polityk stwierdził. – Jest mi przykro, że ich nie ma. Ale oni idą jak burza. Tak jak Artur Zawisza. Dajmy im już spokój. W Polsce są poważniejsze sprawy do dyskusji – mówił o byłych partyjnych kolegach Brudziński.

Czytaj także: "Zdelegalizować SLD" ma już więcej fanów niż oficjalna strona partii. Narodowcy odpowiadają Sojuszowi
Komentując chuligańskie wybryki, do których dochodziło podczas Święta Niepodległości, Joachim Brudziński odniósł się również do przemocy słownej, którą często obserwujemy w mediach. – Czymś niezwykle oburzającym jest tolerowanie chuliganerii werbalnej. Janusz Palikot ostatnio znów zachowuje się, jak spuszczony ze smyczy, jak sądzę przez doradców wizerunkowych Donalda Tuska. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że ten ruch powstał z inicjatywy Donalda Tuska. Potwierdzają to politycy, którzy opuścili partię Palikota – mówił pewny siebie polityk.
Wiele gorzkich słów w programie padło także pod adresem prof. Zbigniewa Brzezińskiego. – Gdyby sugestie profesor brał sobie do serca np. Ronald Reagan, być może do dziś Związek Radziecki by trwał. Profesor wszedł w buty strony politycznego sporu w naszym kraju – uważa polityk PiS.