Grzegorz Hajdarowicz, wydawca "Rzeczpospolitej"
Grzegorz Hajdarowicz, wydawca "Rzeczpospolitej" Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

"Po tzw. aferze trotylowej, trzęsie się wydawnictwo Hajdarowicza. Dziś nie wiadomo nawet, czy to on rządzi w firmie, czy nim rządzą" – tak o Grzegorzu Hajdarowiczu piszą w najnowszej "Polityce" Anna Dąbrowska i Grzegorz Rzeczkowski.

REKLAMA
Wydawca "Rzeczpospolitej" nie ma ostatnio łatwego życia. Po zwolnieniu Tomasza Wróblewskiego, redaktora naczelnego "Rz" i kilku dziennikarzy, w tym Cezarego Gmyza – autora tekstu o trotylu na wraku Tupolewa, musi zmagać się z buntem na redakcyjnym pokładzie, bo część pracowników nie pochwala jego decyzji. "Byli tu przed Hajdarowiczem i mogą przetrwać na rynku bez niego. Wydawca ma nad nimi taką władzę jak Kozak, który złapał Tatarzyna" – czytamy w "Polityce".
"Polityka"

Podczas spotkania dziennikarze „Rzeczpospolitej” chcieli dowiedzieć się, dlaczego z artykułów od jakiegoś czasu wypadają zdania niewygodne, ich zdaniem, dla władzy. – Na przykład z tekstu o pogrzebie prezydenta Kaczorowskiego tajemniczo zniknęło zdanie, że nie pojawiły się na nim najważniejsze osoby w państwie – mówi dziennikarz „Rzeczpospolitej”.


Ekscentryk, egoista, celebryta, ale bardzo wpływowy medialnie i politycznie – taki wizerunek Grzegorza Hajdarowicza rysuje się z relacji jego znajomych i współpracowników.
"Absolutnie zapatrzony w siebie, z wybujałym ego, typ celebryty. Lubi, gdy się o nim pisze, a jak jeszcze do tekstu redakcyjnego dołączy jego zdjęcia, jest megaszczęśliwy" – potwierdza jeden z niedawnych redaktorów przekroju.
Jak pisze tygodnik, Hajdarowicz swoim medialnym dobytkiem zarządza z podkrakowskiego dworu w Karniowie. Tam raz do roku urządza bale dla znajomych, na których pojawiają się politycy Platformy Obywatelskiej (np. były minister obrony Bogdan Klich), aktorzy (np. Tomasz Karolak) i ludzie mediów.
"Polityka"

Jest dość typowym dla polskiego młodego kapitalizmu self-made manem. Kluczowe decyzje podejmuje sam, sam też kontroluje swe rozległe interesy. Zasobność jego portfela jest jednak tajemnicą.


Cały artykuł o Hajdarowiczu w najnowszej "Polityce"