
Zdaniem prof. Magdaleny Środy jedynym, co zakłóciło porządek Święta Niepodległości był Roman Giertych maszerujący u boku prezydenta. Niezrozumiałe jest dla niej, dlaczego prezydent i opinia publiczna pozwalają zapomnieć, że to Giertych był "guru faszyzującej młodzieży".
Prof. Środa w swoim felietonie w "Gazecie Wyborczej" stwierdza, że w Święto Niepodległości "narodowa miłość ojczyzny rozbłysnęła różnymi barwami oraz przybrała różne formy". Dlatego też nie rozumie narzekać na 11 listopada.
Prof. Magdalena Środa
felieton w "Gazecie Wyborczej"
Magdalenę Środę zadziwił tylko jeden fakt – Roman Giertych, który szedł u boku prezydenta. I o ile rozumie Giertycha, który jako poważna osoba chce wrócić do polityki, o tyle nie rozumie już "prezydenta i opinii publicznej, którzy dają na to przyzwolenie".
Etyczki nie razi "gargantuiczny cynizm" Giertych, ani jego zmiana poglądów, którą akurat w jego przypadku uznaje za "chwalebną". Środę razi to, że Giertych z całych sił chce pokazać, że jest po drugiej stronie barykady.
prof. Magdalena Środa
felieton w "Gazecie Wyborczej"
Jej zdaniem, Giertych jako "guru faszyzującej młodzieży" doskonale zdawał sobie sprawę kogo Młodzież Wszechpolska przyciąga i cynicznym jest twierdzenie, że to przypadek, że dziś MW współpracuje chociażby z ONR.
prof. Magdalena Środa
felieton w "GW"
Cały felieton w "Gazecie Wyborczej"
