Paweł Kukiz w RMF FM mówił o alkoholu w Sejmie.
Paweł Kukiz w RMF FM mówił o alkoholu w Sejmie. Fot. screen / RMF24.pl

Paweł Kukiz w rozmowie z Robertem Mazurkiem opowiadał o… "wrażeniach węchowych" z Sejmu. Politykowi chodziło o zapach alkoholu, który jego zdaniem czasami da się wyczuć w sali plenarnej. Poseł zaproponował, jak można rozwiązać ten problem.

REKLAMA
– Kiedyś miałem taki pomysł, żeby w Sejmie był alkomat, ale to by głupio wyglądało. Chciałbym, żeby w Sejmie Straż Marszałkowska posiadała podobne możliwości, jak kiedyś straż przemysłowa. Żeby alkomat nie stał przy mównicy, ale miałaby go straż – powiedział Paweł Kukiz w RMF FM.
Polityk stwierdził, że nie chciałby, żeby było "widowiskowo" w tej sprawie, bo "widowisk w Sejmie wystarczy". – Te widowiska bardzo często są spowodowane właśnie stanem wskazującym przez wielu posłów. Te różnego rodzaju hucpy, które się dzieją w Sejmie, to nie jest wyraz politycznego braku akceptacji czy buntu, tylko odurzenia alkoholowego, i co do tego nie ma wątpliwości – dodał.
Kukiz wyjaśniał, że to wynika z jego obserwacji i "wrażeń węchowych" w sali plenarnej. – Jak przechodzi delikwent jakiś, a zdarza się, że i delikwentka to się widzi, czuje i zna. Rozmawia pan ze starym rockendrolowcem, więc potrafię te osoby rozpoznać dosyć szybko – dodał.
Prowadzący audycję Robert Mazurek dopytywał Kukiza, czy on sam spożywa alkohol w Sejmie. Polityk zaprzeczył i wspomniał, że od dawna jest niepijący.

Afera z Bartłomiejem Sienkiewiczem

Rozmowy o alkoholu w Sejmie wróciły w ostatnich dniach za sprawą sytuacji, do której doszło w Sejmie, podczas wieczornego posiedzenia 12 stycznia.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, na nagraniach widać, jak poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz wszedł na salę obrad i podszedł do pierwszego rzędu, w którym siedział m.in. Borys Budka. Sienkiewicz pochylił się nad szefem klubu KO i wymienił z nim kilka zdań. Następnie Budka wstał i asekurując Sienkiewicza, wspólnie z nim opuścił salę plenarną.
Pojawiły się spekulacje, że Sienkiewicz był pod wpływem alkoholu. Dziennikarzom udało się zapytać polityka o to zdarzenie, ale poseł KO nie udzielił konkretnego komentarza. – Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że toczy się kampania przeciwko opozycji: insynuacji, kłamstw i ataków. Nie będę jej komentował, bo nie będę pomagał jej autorom – podkreślił.
Były szef MSWiA nazwał zaistniałą sytuację "potknięciem". – Jeśli PiS sądzi, że moje potknięcie przykryje potknięcie rządu w rządzeniu, w drożyźnie, to grubo się myli – wskazał poseł KO.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut