
Twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak udzielił wywiadu Onetowi, w którym opowiedział o tegorocznej edycji WOŚP. Ale wśród tematów rozmowy znalazł się też Polski Ład, na którym Owsiak stracił ponad tysiąc złotych. – Jestem klasą średnią, która została ukarana za to, że płaci podatki, że zatrudnia ludzi – argumentował Owsiak.
REKLAMA
– Moja księgowa policzyła, że będę miał 1,1 tys. zł mniej pensji, z mojego wynagrodzenia. Nie wiem, dlaczego, bo nikomu nic nie zrobiłem. I pracuję uczciwie. Wiem, że jest ogromna inflacja, wiem, że podwyżki prądu i gazu dotkną także mój budżet. Ale nie wiem, na co zostanie przeznaczone te 1,1 tys. zł wyrwane z mego wynagrodzenia. Bo nikt mi nie powiedział – mówił o swojej sytuacji po wprowadzeniu Polskiego Ładu Jurek Owsiak.
Jak podkreślił, gdyby jego pieniądze miały wesprzeć seniorów, których część będzie miała teraz jeszcze gorzej, to może oddać nawet połowę swego wynagrodzenia. – Jest ono średnie i to nie są pieniądze ze zbiórek Fundacji, od razu to jasno podkreślam. Ja sam muszę zarobić na tę pensję – podkreślił.
Jurek Owsiak też stracił na Polskim Ładzie
– Jestem klasą średnią, która została ukarana za to, że płaci podatki, że zatrudnia ludzi, że myśli o tym, żeby zarabiając na siebie, zarabiać także na państwo. Bo przecież jeżeli ja będę miał lepszy byt, to państwo również, bo ja nie oszukuję na podatkach, nie robię fałszywych zeznań podatkowych, jestem dobrze wypełniającym swoją rolę typowym polskim Kowalskim. I właśnie dostałem za to w łeb – tłumaczył swoją opinię twórca WOŚP.Owsiak stwierdził także, że ma wrażenie, że jego pensja powędruje do tych, "którym nie chce się pracować i liczą na to, że dostaną znowu jakieś pieniądze od państwa”. – Nie zgadzam się na to i boli mnie to – podsumował.
Dodajmy, że Polski Ład sprowokował nawet dyskusję na temat ewentualnej utraty stanowiska przez premiera Mateusza Morawieckiego.
Polski Ład spowoduje dymisję Morawieckiego?
Sztandarowy program Prawa i Sprawiedliwości, którego głównym promotorem jest premier, stał się kolejnym po inflacji i drożyźnie zmartwieniem Polaków.– Trudno sobie wyobrazić zmianę na stanowisku szefa rządu na kilkanaście miesięcy przed wyborami. Byłoby to przyznanie się do strategicznych porażek związanych z Polskim Ładem, walką z pandemią, fiaskiem polityki zagranicznej itd. Jeśli mówi się, że wszystko jest świetne, radzimy sobie ze wszystkim, to taki ruch odbierany byłby jako zaprzeczenie – mówił o takiej możliwości w połowie stycznia naTemat.pl prof. Rafał Chwedoruk.
Czytaj także: