
Zdaniem Michała Kamińskiego reakcją na publikację o trotylu na wraku Tupolewa, Jarosław Kaczyński definitywnie przekreślił swoje szanse na objęcie władzy. Europoseł przekonuje, że emocje, do których prawo ma osoba prywatna, nie powinny wpływać na życie polityczne.
– Czym innym są emocje człowieka, którego dotknęła ogromna tragedia. Pytanie dotyczy sceny politycznej - czy te emocje, do których ma prawo osoba prywatna, ustawiały życie polityczne w Polsce? Na to się nie zgadzam – przekonywał Michał Kamiński. Jego zdaniem PiS-owi nie uda się już odbudować wizerunku partii merytorycznej. – To oczywiste, że strategia wyciszenia, strategia merytorycznego przekazu legła w gruzach, bo trotyl pokazał, że jeden artykuł potrafi spowodować, ze Jarosław Kaczyński oskarża innych o zbrodnię – oceniał gość Moniki Olejnik.
Zobacz też: Debata PiS o rolnictwie. Kaczyński: Społeczeństwo wsi ma prawo oczekiwać sprawiedliwości
Zdaniem Kamińskiego zachowanie prezesa PiS zwiększyło tylko nieufność wyborców wobec niego. – Bo powstaje pytanie co by było, gdyby on wtedy był premierem. Ta emocja, która wtedy w nim była, miałaby do dyspozycji cały aparat państwa – wyjaśniał. – PiS skończył się jako partia mogąca sprawować władzę. Przy tym PiS–ie i wizerunku, który sprawa trotylu utrwaliła, nie ma szans na pozyskanie nowych wyborców – ocenił.
Kamiński ostrożnie bronił też prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który jest atakowany za słowa, że Jarosław Kaczyński ma problemy ze stabilnością psychiczną. Poseł stwierdził, że przyznał to przecież sam Kaczyński. – Jeżeli jakiś polityk mówi, że przez trzy miesiące prowadził politykę, z którą się nie zgadzał, bo brał proszki, to wtedy można zastanawiać się nad jego stabilnością psychologiczną – stwierdził polityk.
Poseł mówił też o niedzielnym Marszu Niepodległości i zapowiedzi powstanie nowej formacji politycznej na prawicy. – Nie sądzę, żeby z połączenia emocji Artura Zawiszy i emocji ruchu kibicowskiego w Polsce coś wyszło i żeby, trzeba się było bać tej inicjatywy – mówił Michał Kamiński w programie "Gość Radia ZET". – Nie wróżę tej inicjatywie powodzenia, bo nie sądzę, żeby byli wyborcy, nawet sfrustrowani, którzy zagłosują na tę formację. Nie sądzę, żeby ktokolwiek wierzył, że młodzieńcy w szalikach, są w stanie rozwiązać jakiekolwiek problemy – dodał.
Zobacz też: Kaczyński o "Pokłosiu": Nie można redukować Polski do grupy 40 kryminalistów. To tendencje antypolskie
Zdaniem byłego spin doctora PiS uczestnicy Marszu Niepodległości padli tak naprawdę ofiarą rozgrywek politycznych. – Nie mam pretensji do młodych, bo mają 17 lat, wiem jaki wtedy był mój odbiór sytuacji. Mam pretensje do tych, którzy cynicznie wrzucają takie cyniczne hasła do polityki – mówił poseł do Parlamentu Europejskiego.
