
Podczas wizyty w Polsce prezydent Francji przemawiał do senatorów, posłów, prezydenta i rządu. Ale chociaż Francois Hollande przemawiał pięknie i kwieciście, to pierwsze komentarze po jego przemówieniu nie są zbyt przychylne.
REKLAMA
Chociaż dla prezydenta Francji do parlamentu sprowadzono posłów, senatorów, a do tego cały rząd i prezydenta Bronisław Komorowski, to rewelacji nie było. Wielu komentatorów wyśmiewało patos przemówienia Hollande'a, a także sugerowało, że współpraca z Francją niekoniecznie może się opłacać. Z dwóch powodów: po pierwsze, podejście Hollande'a do polityki to "gruszki na wierzbie", a po drugie, w Niemczech pojawiły się głosy, że to Francja pociągnie strefę euro na dno.
Zobacz też: "Karły rządzą światem". Tak w Wielkiej Brytanii kpią ze wzrostu prezydenta Francji, Francois Hollande'a
Przemówienie Hollande'a składało się głównie z frazesów o przyjaźni i głębokiej więzi łączącej Polskę i Francję. "W naszej przeszłości kilka razy nasze losy się ze sobą skrzyżowały, w pokoju jak i wojnie, w nadziei jak i rzeczywistości, ale zawsze wokół tej samej walki, którą Francuzi i Polacy bezustannie prowadzili: o wolność" – mówił prezydent Francji do zebranych w Sejmie. Zaznaczył też, że Francja zawsze stała u boku Polski, gdy my walczyliśmy – na przykład podczas rozbiorów, chociaż tutaj Hollande nie wdawał się w szczegóły.
Francois Hollande podkreślał, że często razem przelewaliśmy krew, a jako przykłady przywoływał bitwy o Monte Cassino i Tobruk. "Nasze cmentarze o tym świadczą" – mówił prezydent. Prezydent zaznaczał też, że mieliśmy wspólne postaci historyczne, jak chociażby Marię Skłodowską-Curie.
W swoim przemówieniu prezydent oświadczył też, że według niego Polska zajmuje bardzo ważne miejsce w historii Europy. Francja bowiem była krajem założycielskim Unii, a Polska – wyzwalającym, w kontekście "Solidarności" i rozpadu ZSRR. "W 1980 roku Solidarność dla całej Europy stała się uzewnętrznieniem świata, który wznosił się na wschodzie. Dzisiaj Polska zajęła należne jej miejsce w Europie, wielkiego kraju, wielkiego narodu" – przemawiał Hollande. Sformułowania typu "wielki naród", "niezależność", "wspólna walka" padały z jego ust wyjątkowo często.
Hollande wskazywał też, że Polska i Francja powinny razem, w ramach solidarności, walczyć o ujednolicanie Europy: gospodarcze, polityczne, walutowe. W tej części zaczęły padać konkrety. A wśród nich takie pomysły, jak "harmonizacja podatkowa", która miałaby ułatwić krajom Unii handel i operowanie finansami. Hollande podkreślił też, że jego zdaniem UE powinna się opierać na solidarności, także w kwestii przestrzegania zasad i prawa.
Konkretem niewątpliwie było też stwierdzenie, że Polska powinna przystąpić do strefy euro, ale tylko wtedy, gdy będzie chciała tego dokonać. Hollande podkreślił jednak, że jako jedno z najważniejszych, również gospodarczo, państw Unii, powinniśmy już teraz mieć możliwość udziału w rozmowach, które decydują o losach samej strefy euro.
Prezydent Francji przekonywał także, że Polska i Francja mogą zacieśnić współpracę w kwestii przemysłu obronnego. Jako argument za takim działaniem podał fakt, że Polska "w każdych warunkach chce zachować niezależność". "Taka Europa z silnym przemysłem jest po to, by zapobiec słabości wobec ewentualnych zagrożeń" – przekonywał Hollande. "Trójkąt Weimarski może stać się tyglem tego postępu" – dodał prezydent. Francois Hollande podkreślił też, że Polska pełni istotną rolę w kwestii polityki wobec Wschodu Europy.
Na koniec swojego przemówienia prezydent Francji stwierdził, że chce dać stosunkom polsko-francuskim nowy impuls. Według niego, nasze kraje mogą współpracować w dziedzinach takich jak: edukacja, energetyka, przemysł, ale też nowe technologie i badania. "Mamy wielki potencjał badań naukowych, zwiększajmy liczbę partnerstw między naszymi przemysłami, liczbę osób o podwójnych dyplomach, wymieniajmy się inżynierami i badaczami" – mówił Hollande. Dodał też, że wspólne z Francją Polska może debatować o ważnych, szczególnie dla nas, kwestiach energetycznych: elektrowniach atomowych i gazie łupkowym.
Hollande zaznaczył, że chciałby, by ta współpraca była dwukierunkowa. Swoje podsumowanie zaś zakończył słowami: "Niech żyje przyjaźń polsko-francuska!".
