Fot. Shutterstock

Pieniądze szczęścia nie dają. Banał. Jednak banał nie do końca prawdziwy. Choć zadowolenie z życia do sprawa absolutnie subiektywna, dane socjologiczne wskazują, że to właśnie poziom dochodów jest jednym z kluczowych czynników wpływających na nasze szczęście. – Przecież gdyby państwa skandynawskie nie były tak bogate, nie mogłyby stworzyć przyjaznego dla obywateli systemu – zauważa prof. Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

REKLAMA
Zadowolenie z życia to wynik niezliczonej ilości czynników. Politycy daliby wiele, gdyby wiedzieli co zrobić, by uszczęśliwić wyborców. Choć nie ma stuprocentowej recepty, jest kilka czynników, które wpływają na nasze szczęście. Pierwsze to znane hasło Billa Clintona: "Gospodarka, głupcze!". – Jest bardzo silna zależność między rozwojem gospodarczym kraju a zadowoleniem społecznym – wyjaśnia prof. Janusz Czapiński, autor "Diagnozy Społecznej", największego badania sytuacji Polaków.
– Polska jest krajem ubogim. U nas dochód na gospodarstwo domowe i Produkt Krajowy Brutto mają kluczowy wpływ na zadowolenie. Nazwałem to "uziemieniem polskiej duszy", ale po przejrzeniu analogicznych danych z kilkudziesięciu innych państw musiałem usunąć "polskiej". Niskie dochody obniżają poziom zadowolenia z życia we wszystkich krajach o podobnym do naszego poziomie rozwoju. Kiedy już państwo przekroczy pewien poziom zamożności, pieniądze nie wpływają na zadowolenie obywateli z życia – wyjaśnia psycholog społeczny.
Także wpływ rozbieżności dochodów zależy od poziomu PKB. W bogatych krajach niższe niż przeciętne zarobki działają deprymująco. Tymczasem, jak wyjaśnia prof. Czapiński, w państwach takich jak Polska czy Meksyk rozbieżności są czynnikiem motywującym do wytężonej pracy. – Ważnym źródłem zadowolenia z życia są relacje społeczne: rodzina, znajomi, wsparcie z ich strony budują ten dobrobyt społeczny. Później są zarobki, poziom zaufania czy system społeczny – opisuje badacz.
Jednak nawet dobre relacje rodzinne nie gwarantują zadowolenia z życia w takich państwach jak Włochy czy Grecja. Południe od zawsze jest mniej szczęśliwe niż Północ. – Wydaje nam się, że jeśli gdzieś rosną pomarańcze na ulicach, to wszyscy są szczęśliwi. Tymczasem od początku badania Północ jest bardziej zadowolona. Kryzys ekonomiczny nie ma z tym nic wspólnego, tak było już wcześniej – wyjaśnia profesor Czapiński.
Jak tłumaczy w rozmowie z naTemat prof. Henryk Domański, nie da się stworzyć obiektywnego indeksu zadowolenia. – Zadowolenie z życia to postawa. Nie można określić od czego dokładnie zależy poziom zadowolenia z życia – zastrzega socjolog z Polskiej Akademii Nauk. – To, w jakim stopniu jesteśmy zadowoleni z naszego życia mierzy się w 10-stopniowej skali. Badania pokazują, że jest wysoka korelacja między zadowoleniem z życia a poziomem życia, który jest mierzony wskaźnikami przygotowywanymi przez naukowców – wyjaśnia badacz.

Wskaźnik Giniego

Indeks Giniego stosowany jest często w ekonometrii do liczbowego wyrażania nierównomiernego rozkładu dóbr, w szczególności nierównomiernego rozkładu dochodu np. gospodarstw domowych. Rozkład dochodów w społeczeństwach jest bardzo zróżnicowany, a przyczyny jego występowania bardzo złożone. CZYTAJ WIĘCEJ

– O poziomie naszego zadowolenia z życia decyduje nie tylko poziom zamożności, choć on jest kluczowy, ale także wiele innych czynników. Od lat najbardziej usatysfakcjonowani są Skandynawowie, a przecież poziom PKB wcale nie jest tam najwyższy. Ważne są też: wysoki poziom wzajemnego zaufania obywateli, poczucie bezpieczeństwa i przyjazność systemu – tłumaczy prof. Domański. – Z kolei obniża poczucie zadowolenia nierówność społeczna w danym kraju. Mierzy ją się współczynnikiem Giniego, czyli rozkładem dochodów w społeczeństwie. Im ten wskaźnik wyższy, tym nierówność większa. Ludzie wtedy czują się zaniepokojeni, boją się, że coś jest nie tak ze społeczeństwem, skoro są takie różnice w dochodach – mówi socjolog.
– Pieniądze są środkiem do zapewnienia zadowolenia z życia. Gdyby państwa skandynawskie nie były tak zamożne, nie mogłyby stworzyć przyjaznego dla obywateli systemu. W Polsce też mamy publiczną służbę zdrowia czy oświatę, ale one nie są na tak wysokim poziomie jak w Szwecji czy Norwegii, więc nasze społeczeństwo jest mniej zadowolone. Żeby zapewnić szczęście, potrzebne są pieniądze – ocenia prof. Domański.
Wydaje się jednak, że społeczna ocena źródeł szczęścia jest inna. Komentatorzy protestowali przeciwko łączeniu poziomu zadowolenia z życia z zarobkami. Przypomnijmy: w piątek GUS podał dane, z których wynika, że podczas rządów PO poprawiło się rencistom, a pogorszyło przedsiębiorcom. Wynika to ze wzrostu dochodów, który w pierwszej grupie wyniósł 27 procent, a w drugiej zaledwie 13 (mniej niż inflacja).
Wyniki badań i analiz socjologów zdają się potwierdzać też przykłady zwykłych ludzi. Ludzie, którzy w Lotto wygrali ogromne sumy, nie zawsze mogli wieść dzięki milionom z loterii szczęśliwe życie. Kilka miesięcy temu opisywaliśmy historię mężczyzny, który musiał wyprowadzić się z domu, bo sława milionera z totolotka nie dawała mu żyć. Kolejne przykłady pechowych szczęśliwców podaje "Newsweek". Dziennikarze tygodnika opisują historię mężczyzny, który źle zainwestował wygrane pieniądze i domagał się od Totalizatora Sportowego odszkodowania.
Ale choć same pieniądze nie dają szczęścia, bez nich niewątpliwie trudno je osiągnąć.