
Robert Lewandowski zapewnił drużynie Bayernu Monachium zwycięstwo 4:1 (0:1) nad ostatnim w tabeli Greutherem Fürth. Polak strzelił dwa gole, w trudnym momencie dał Die Roten sygnał do ataku i został bohaterem spotkania. Czerwona latarnia ogrywała mistrzów do przerwy, ale po zmianie stron nie stanęła na wysokości zadania.
REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Bayern Monachium ostatnio gra bardzo słabo i zaskakuje swoich sympatyków, ale głównie negatywnie. Poprzednie ligowe starcie mistrzowie Niemiec przegrali w Bochum 2:4 (1:4), a tylko Robert Lewandowski grał na swoim poziomie, strzelając dwa gole. W środę w Lidze Mistrzów cudem Die Roten uratowali remis 1:1 (0:1) przeciwko Red Bull Salzburg i znów grali bardzo źle.
I równie słabo rozpoczęli w niedzielę na Allianz Arena starcie z Greuther Fürth, czyli czerwoną latarnią rozgrywek. Do przerwy zanosiło się na sensację, bo piłkarze Juliana Nagelsmanna grali niedokładnie, pasywnie i bardzo nieskutecznie. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. "Lewy" miał jedną okazję, ale w 25. minucie defensorzy Koniczynek pozbawili go w porę piłki. Koledzy znów nie obsługiwali Polaka tak, jak trzeba.
A w 43. minucie sensacyjnie wyszli na prowadzenie. Branimir Hrgota, kapitan Greuther Fürth, świetnie przymierzył z rzutu wolnego, a bił piłkę niemal z linii pola karnego. W murze Marcel Sabitzer zrobił jeszcze ruch nogą, trafiła go piłka i Sven Ulreich nie miał szans na interwencję. Zrobiło się 0:1, Die Roten grali bardzo słabo, a sfrustrowany Robert Lewandowski nadepnął niemal strzelca i zarobił żółtą kartkę.
Na szczęście po przerwie przemówił golami, jak to zresztą ma w zwyczaju. Była 47. minuta, Bayern skontrował rywali i piłka trafiła na prawo do Serge'a Gnabry'ego. Niemiecki as dograł przed bramkę, a tam "Lewy" wpakował piłkę z bliska do bramki i dal chwilę oddechu swojej drużynie. 1:1, szansa na zwycięstwo, a dla Polaka ósmy gol w tym roku, a zarazem 27. w obecnym sezonie.
Poszli za ciosem mistrzowie Niemiec, choć Koniczynki grały naprawdę świetnie i nie widać było, że pierwsza ekipa rozgrywek mierzy się z ostatnią. W 62. minucie meczu gospodarze skopiowali niemal akcję, która dała im gola, ale piłkę wrzucał z prawej flanki pod bramkę Thomas Müller. Lewandowski już miał ją wpakować do siatki, lecz uprzedził go Sebastian Griesbeck, który zaliczył "swojaka".
Zaraz chcieli odpowiedzieć goście, ale po uderzeniu Maksa Christiansena piłka odbiła się tylko od słupka bramki Bayernu Monachium. Mogło być 2:2, ale trzeci cios zadali piłkarze Die Roten. W 82. minucie po rzucie rożnym Niklas Süle zgrał piłkę na piąty metr, a tam Robert Lewandowski z wprawą przeskoczył dwóch defensorów i wpakował piłkę do bramki gości. Wynik ustalił w doliczonym czasie gry Eric Maxim Choupo-Moting.
Bawarczycy nie zachwycili, ale zgarnęli trzy "oczka" i mają nad drugą Borussią Dortmund dziewięć punktów przewagi w ligowej tabeli. BVB jeszcze musi rozegrać swój mecz 23. kolejki Bundesligi. Robert Lewandowski zapewnił drużynie wygraną, ma na koncie dziewięć bramek zdobytych w 2022 roku i zmierza pewnie po kolejne rekordy.
