
Wszyscy pamiętają zaangażowanie Krzysztofa Rutkowskiego w sprawę odnalezienia rzekomo porwanej półrocznej Magdy z Sosnowca. Prokuratorzy ustalili jednak, że działalność detektywa ograniczała się jedynie do organizowania konferencji prasowych i przewożenia rodziny.
REKLAMA
Kilka miesięcy temu Polskę zelektryzowała historia z Sosnowca, gdzie rodzice półrocznej Magdy zgłosili porwanie córki. W poszukiwania włączył się Krzysztof Rutkowski, dlatego śledczy sprawdzali czy wtedy działał zgodnie z prawem i nie utrudniał pracy policji.
Znany detektyw sprawiał wtedy wrażenie bardzo zaangażowanego w sprawę. Jednak z ustaleń śledczych, które publikuje "Gazeta Wyborcza" wynika, że działania biura Rutkowskiego sprowadzały się wyłącznie do prowadzenia rozmów z rodziną, dbania o transport jej członków oraz organizowanie konferencji prasowych.
Według prokuratury jedyne czynności, jakimi się zajmował, to druk plakatów, sporządzenie portretu pamięciowego i badanie wariografem. Ciekawi aspekt, że Rutkowski, który stracił licencję na usługi detektywistyczne podpisał z rodzicami dziewczynki umowę na "usługi doradcze i konsultacyjne w zakresie poszukiwań córki".
Wynika z tego, że Krzysztof Rutkowski tworzył pozory prowadzenia zaawansowanych działań, a z rozmów z jego współpracownikami wynika, że tak naprawdę chodziło o przewożenie osób z punktu A do punktu B, odbieranie telefonów i organizowanie konferencji prasowych.
Cały artykuł w "Gazecie Wyborczej".
