
Jeśli nawet plan Jarosława Kaczyńskiego o misji pokojowej w Ukrainie wyląduje w koszu, to prezes PiS przynajmniej ma szansę myśleć, że próbował. A do tego zostanie mu zdjęcie po podróży z Kijowa, które można znaleźć w sieci.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Premierzy Polski, Czech i Słowenii oraz wicepremier Jarosław Kaczyński pojechali do Kijowa pociągiem. Wiadomo, że nie był to zwykły pociąg, ale skład ze specjalną salonką dla VIP-ów, w której nie zabrakło wielu udogodnień. Wśród nich była luksusowa łazienka z prysznicem, kuchnia i ogromne łóżko.
Czytaj także: Własna kuchnia i wykafelkowana toaleta. Tym luksusowym pociągiem Kaczyński pojechał do Kijowa
Do sieci trafiały już zdjęcia, jak Kaczyński razem z pozostałymi premierami studiował mapę w drodze do Kijowa. Jedna fotografia okazała się jednak szczególna, bo jest poniekąd podsumowaniem europejskiej wyprawy do stolicy Ukrainy.
Na fotografii, która trafiła na Twittera widzimy Kaczyńskiego w towarzystwie polityków z delegacji, a także kolejarek. Oczywiście na tle pociągu.
Echa wyprawy premierów do Kijowa
Na razie trudno powiedzieć, jak premierzy będą wspominać wizytę w Kijowie. Symbolicznie to na pewno ważny gest w kontekście dramatu, jaki rozgrywa się w Ukrainie. Problem w tym, że z ust Kaczyńskiego padła tam niewygodna propozycja, którą państwa zachodnie przyjęły z dużym dystansem.
– Potrzebna jest misja pokojowa NATO, która będzie w stanie się obronić – mówił po spotkaniu z przedstawicielami władz Ukrainy wicepremier Kaczyński. Jak dodał, "liczą się czyny, a nie słowa".
Problem w tym, że pomysłu szefa PiS nikt nie chce poprzeć, bo nie da się ukryć, że jest on ryzykowny. Po europejskiej wyprawie do Kijowa, pojawiło się sporo kontrowersji. Jak się okazało, wizyta nie tylko nie została skoordynowana, ale także miała wywołać wściekłość Brukseli.
– Wysłanie amerykańskich żołnierzy do Ukrainy tylko przedłużyłoby konflikt – ocenił rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price, dopytywany w Waszyngtonie o pomysł Kaczyńskiego. Zapędy o angażowaniu się w wojnę ostudził także szef NATO Jens Stoltenberg, który wykluczył bezpośrednie dołączenie Sojuszu do wojny.