Marcin Prokop
Marcin Prokop poprowadził koncert "Razem z Ukrainą". Fot. Tadeusz Wypych/REPORTER

Marcin Prokop poprowadził niedzielny koncert "Razem z Ukrainą". Po wydarzeniu udzielił wywiadu, w którym nie szczędził gorzkich słów w stronę polskich polityków. Jego zdaniem rząd chce przypisać sobie zasługi "zwykłych ludzi", którzy z otwartym sercem pomagają Ukraińcom.

REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
  • W łódzkiej Atlas Arenie miał miejsce koncert "Razem z Ukrainą". Pieniądze, które zostały zebrane podczas eventu trafiły do PAH, która pomaga Ukrainie
  • Marcin Prokop był jednym z prowadzących, a później krytycznie ocenił pracę polskiego rządu na rzecz uchodźców.
  • Koncert "Razem z Ukrainą" poprowadził m.in. Marcin Prokop

    Koncert "Razem z Ukrainą" uświetniło wielu muzyków z Polski i Ukrainy. Było to wydarzenie w pełni charytatywne – osoby występujące nie otrzymały honorariów.
    Jak poinformował TVN, dzięki sms-om od widzów udało się zebrać 1,6 miliona złotych, 350 tysięcy ze sprzedaży biletów i około 850 tysięcy z bloku reklamowego oraz pół miliona dolarów od właściciela TVN, Grupy Discovery. Te pieniądze zostały przekazane na PAH (Polska Akcja Humanitarna), która niesie pomoc Ukrainie.
    Niedzielny koncert poprowadzili Marcin Prokop i dziennikarka pochodząca z Ukrainy – Alina Makarczuk.

    Marcin Prokop skrytykował zachowania rządzących w obliczu wojny w Ukrainie

    Po występach Prokop zgodził się na wywiad, w którym ocenił zachowanie polityków partii rządzącej w kontekście pomocy uchodźcom z Ukrainy.
    – Myślę, że robią to, co zawsze robili, czyli przypisują sobie zasługi, które są zasługami normalnych, zwykłych ludzi, którzy wpuścili uciekających przed wojną ludzi do swoich domów, dali im swoje ubrania, kupili im jedzenia, otworzyli swoje serca, pokoje i portfele – podkreślił dziennikarz.
    – A rząd wchodzi i mówi: Zrobiliśmy. (...) Próba ubicia na tej sytuacji jakiegokolwiek politycznego kapitału jest moim zdaniem ohydna – ocenił.

    Racewicz ostro o rządzących w czasie wojny w Ukrainie

    W podobnym tonie wypowiedziała się kilka dni temu Joanna Racewicz. Dziennikarka opublikowała w sieci dosadny wpis. Stwierdziła w nim, że władze zrzuciły z siebie odpowiedzialność, którą ponoszą małe przygraniczne miasta i tamtejsi mieszkańcy.
    "PRZY GRANICY NIE MA PAŃSTWA. Nie ma pań w garsonkach ani panów w garniturach. Cały ciężar został zrzucony na zwykłych ludzi. Na małe, przygraniczne miejscowości. Zosin, Moniatycze, Dołhobyczów, Hrebenne, Hrubieszów" – wymieniała.
    Szczególnie zwróciła się do Mateusza Morawieckiego i Adama Niedzielskiego. "Wie Pan, Panie Premierze, Panie Ministrze Zdrowia i wszyscy inni – to nie sztuka założyć kurtkę i z przejęciem w głosie mówić, jak kraj zdaje egzamin" – podkreśliła.
    "Poprawię Pana – nie 'kraj', tylko LUDZIE. Odważni, silni, cholernie prawdziwi. Ilona, Ewelina, Basia, Marta, Kasia, Przemek, Marek – i setki innych – dziękuję, że jesteście. Ci stąd i ci z daleka, co przyjechali w odruchu serca" – podsumowała.
    Podobną opinią podzieliła się ze swoimi fanami Dorota Szelągowska i aktorka Ula Dębska.
    Czytaj także: