
– Dotychczas pod Kijowem odnaleziono 900 ciał cywilów zabitych przez Rosjan – przekazał w piątek komendant policji obwodu kijowskiego Andrij Nebytow. Tymczasem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow próbował przekonywać – zgodnie z rosyjską propagandą – że "w Ukrainie wraca normalne, spokojne życie", a "specjalna operacja wojskowa Rosji jest sprawnie realizowana".
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Już od 51 dni trwa brutalna inwazja Rosji na Ukrainę. Nie brakuje doniesień o tym, że wojska Władimira Putina, którym nie idzie tak, jak to sobie zaplanowała Moskwa i nie mogą przełamać oporu Ukraińców, dopuszczają się zbrodni wojennych na cywilach.
Tymczasem rosyjskie władze i propagandowe kremlowskie media od początku, wbrew dowodom, próbują przekonywać, że nie dopuszczają się ludobójstwa, a ich armia, która – jak twierdzą – prowadzi w Ukrainie "operację specjalną", działa sprawnie.
Propaganda Rosji: Pieskow o "eliminacji nacjonalistycznych batalionów" i "powrocie spokojnego życia w Ukrainie"
Cytowany przez rosyjską agencję Tass rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow po raz kolejny stwierdził, że "wszystko idzie zgodnie z planem" i nie wspomniał nic na temat strat w żołnierzach i sprzęcie po stronie Rosji.
– Naszym głównym zadaniem jest wyzwolenie terenów z nacjonalistycznych batalionów. Operacja trwa, a wyznaczone zadania są dobrze znane. Muszą być i zostaną wykonane. Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości – powiedział.
Co więcej, próbował przekonywać, że "na Ukrainę wraca spokojne życie, kiedy nacjonalistyczne bataliony nie biorą cywilów jako zakładników i nie otwierają ognia do obiektów cywilnych i domów".
– Jednak tam, gdzie bataliony nacjonalistyczne są zaangażowane w to, o czym mówiłem, toczą się zacięte walki i tam trzeba wszystkich wyeliminować – dodał Pieskow.
W obwodzie kijowskim odnaleziono ciała 900 cywilów zabitych przez Rosjan
Tuż przed tym, gdy rzecznik Kremla ponownie próbował zaklinać rzeczywistość, pojawiły się kolejne szokujące doniesienia z okolic Kijowa, skąd na początku kwietnia wycofali się rosyjscy okupanci. – Do tej pory w podkijowskich miejscowościach odnaleziono 900 ciał cywilów zabitych przez Rosjan – poinformował komendant policji obwodu kijowskiego Andrij Nebytow. Ponad 500 z nich znaleziono w Buczy i Borodziance.
Przekazał, że Rosjanie strzelali do nich m.in. z broni snajperskiej i strzeleckiej. – Mieszkańcy obwodu kijowskiego w trakcie rosyjskiej okupacji sami zakładali białe opaski albo byli do zmuszali ich do tego Rosjanie, ale nawet takie oznaczenie nie ratowało cywilów przed rozstrzelaniem – podkreślił Nebytow.
O skali okrucieństw, których Rosjanie dopuszczają się na Ukraińcach mówił w rozmowie z naTemat Polak z Ukrainy Arsen Milewski. – Wielopiętrowe domy były bombardowane w samo południe. Tam byli ludzie. Rozstrzeliwali ludzi na ulicach. Nawet nie pytali. Ludzie wychodzili szukać wody, jedzenia i ginęli – relacjonował to, co działo się w Borodziance.
Najgorzej wygląda sytuacja w oblężonym i częściowo okupowanym przez Rosjan Mariupolu w obwodzie donieckim. – Według najnowszych szacunków, od początku wojny w mieście zginęło 21 tys. cywilów – powiedział we wtorek cytowany przez Agencję Reutera mer Mariupola Wadym Bojczenko.
