Podczas, gdy Ukraińcy poinformowali, że pod Kijowem odnaleziono ciała 900 cywilów zamordowanych przez Rosjan, rzecznik Kremla utrzymywał, że "do Ukrainy wraca normalne życie".
Podczas, gdy Ukraińcy poinformowali, że pod Kijowem odnaleziono ciała 900 cywilów zamordowanych przez Rosjan, rzecznik Kremla utrzymywał, że "do Ukrainy wraca normalne życie". Fot. AP / Associateed Press / East News

– Dotychczas pod Kijowem odnaleziono 900 ciał cywilów zabitych przez Rosjan – przekazał w piątek komendant policji obwodu kijowskiego Andrij Nebytow. Tymczasem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow próbował przekonywać – zgodnie z rosyjską propagandą – że "w Ukrainie wraca normalne, spokojne życie", a "specjalna operacja wojskowa Rosji jest sprawnie realizowana".

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

  • Ukraińcy przekazali w piątek, że w obwodzie kijowskim do tej pory znaleziono ciała 900 cywilów, którzy padli ofiiarą wojsk Władimira Putina.
  • Niedługo po tej informacji wypowiadał się rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, który stwierdził, że... "do Ukrainy powraca spokojne życie".
  • Dodał, że celem nadrzędnym Rosjan jest "eliminacja nacjonalistycznych batalionów", jak propaganda Władimira Putina nazywa siły ukraińskie.
  • Już od 51 dni trwa brutalna inwazja Rosji na Ukrainę. Nie brakuje doniesień o tym, że wojska Władimira Putina, którym nie idzie tak, jak to sobie zaplanowała Moskwa i nie mogą przełamać oporu Ukraińców, dopuszczają się zbrodni wojennych na cywilach.

    Tymczasem rosyjskie władze i propagandowe kremlowskie media od początku, wbrew dowodom, próbują przekonywać, że nie dopuszczają się ludobójstwa, a ich armia, która – jak twierdzą – prowadzi w Ukrainie "operację specjalną", działa sprawnie.

    Propaganda Rosji: Pieskow o "eliminacji nacjonalistycznych batalionów" i "powrocie spokojnego życia w Ukrainie"

    Cytowany przez rosyjską agencję Tass rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow po raz kolejny stwierdził, że "wszystko idzie zgodnie z planem" i nie wspomniał nic na temat strat w żołnierzach i sprzęcie po stronie Rosji.

    – Naszym głównym zadaniem jest wyzwolenie terenów z nacjonalistycznych batalionów. Operacja trwa, a wyznaczone zadania są dobrze znane. Muszą być i zostaną wykonane. Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości – powiedział.

    Co więcej, próbował przekonywać, że "na Ukrainę wraca spokojne życie, kiedy nacjonalistyczne bataliony nie biorą cywilów jako zakładników i nie otwierają ognia do obiektów cywilnych i domów".

    – Jednak tam, gdzie bataliony nacjonalistyczne są zaangażowane w to, o czym mówiłem, toczą się zacięte walki i tam trzeba wszystkich wyeliminować – dodał Pieskow.

    W obwodzie kijowskim odnaleziono ciała 900 cywilów zabitych przez Rosjan

    Tuż przed tym, gdy rzecznik Kremla ponownie próbował zaklinać rzeczywistość, pojawiły się kolejne szokujące doniesienia z okolic Kijowa, skąd na początku kwietnia wycofali się rosyjscy okupanci. – Do tej pory w podkijowskich miejscowościach odnaleziono 900 ciał cywilów zabitych przez Rosjan – poinformował komendant policji obwodu kijowskiego Andrij Nebytow. Ponad 500 z nich znaleziono w Buczy i Borodziance.

    Przekazał, że Rosjanie strzelali do nich m.in. z broni snajperskiej i strzeleckiej. – Mieszkańcy obwodu kijowskiego w trakcie rosyjskiej okupacji sami zakładali białe opaski albo byli do zmuszali ich do tego Rosjanie, ale nawet takie oznaczenie nie ratowało cywilów przed rozstrzelaniem – podkreślił Nebytow.

    O skali okrucieństw, których Rosjanie dopuszczają się na Ukraińcach mówił w rozmowie z naTemat Polak z Ukrainy Arsen Milewski. – Wielopiętrowe domy były bombardowane w samo południe. Tam byli ludzie. Rozstrzeliwali ludzi na ulicach. Nawet nie pytali. Ludzie wychodzili szukać wody, jedzenia i ginęli – relacjonował to, co działo się w Borodziance.

    Najgorzej wygląda sytuacja w oblężonym i częściowo okupowanym przez Rosjan Mariupolu w obwodzie donieckim. – Według najnowszych szacunków, od początku wojny w mieście zginęło 21 tys. cywilów – powiedział we wtorek cytowany przez Agencję Reutera mer Mariupola Wadym Bojczenko.