
Rosjanie nie mieli zamiaru zdobyć jedynie Donbasu. Siły ukraińskie przechwyciły dokumenty, w których wyznaczono etapy inwazji i cele dla poszczególnych brygad. Materiał ma udowadniać, że Władimir Putin od samego początku chciał zająć Kijów, zaczynając od przejęcia wschodniej części miasta. Prezydent Rosji teraz próbuje zatuszować swoje porażki.
Władimir Putin chciał zdobyć Kijów. Ukraiński wywiad powołuje się na specjalne dokumenty
Od początku inwazji Rosji na Ukrainę debatowano nad prawdziwymi celami Kremla. W rozmowie z naTemat prof. Jan Malicki przedstawił trzy scenariusze, wśród których było zajęcie Kijowa lub całego państwa.
Czytaj także: Miedwiediew grozi NATO po deklaracjach Szwecji i Finlandii. Mówi o broni atomowej na Bałtyku
Centralna Agencja Wywiadowcza Ministerstwa Obrony Ukrainy twierdzi, że zdobyła dokumenty, które miały szczegółowo opisywać plany inwazji Władimira Putina. Wyznaczono w nich nawet poszególne zadania dla rosyjskich brygad.
Mają one potwierdzać, że celem agresorów było przejęcie Kijowa, a następnie całego kraju. Wszystko miało odbywać się pod przykrywką "strategicznych ćwiczeń wojskowych", "specjalnej operacji wojskowej" oraz "obrony Rosji".
Czytaj także: Krążownik "Moskwa" w ogniu. Flagowy okręt Rosjan miał zostać ostrzelany przez ukraińskie rakiety
Przejęty dokument miał w szczególności odnosić się do zadań wojsk rosyjskich, które działają na terenie Czernihowa i Sumy. To właśnie te jednostki miały zająć lewy brzeg Kijowa.
Jak przekazał serwis "Ukraińska Prawda", rozkas miało wydać dowódctwo 1. Armii Pancernej Zachodniego Okręgu Wojskowego. Zdanie zaś miała zrealizować 96. oddzielna brygada rozpoznawcza. Szczegóły. Dokumenty przekazano 23 lutego.
Przypomnijmy jednak, że wycofanie się z centralnej i centralno-północnej części Ukrainy ogłosił dwa tygodnie temu Siergiej Szojgu. Wraz z Putinem przekonywali, że doszło do zrealizowana "celów operacji".
Obecnie siły Rosji skoncentrowały się we wschodniej części Ukrainy, szczególnie w rejonie Donbasu. Nagła zmiana strategii pozwoliła ujawnić skalę zbrodni wojennych, których dokonano między innymi w Buczy, Borodziance, Motyżynie czy Irpieniu.
Wszystko wskazuje na to, że Kreml może próbować zatuszować kolejną porażkę. Warto jednak podkreślić, że jeszcze w zeszłym tygodniu Dmitrij Pieskow przyznał, że straty ponoszone przez Rosję to "tragedia". – Mamy znaczące straty i jest to dla nas wielka tragedia – ocenił dla "Sky News.
