Koniec batalii o ceny gazu - rachunki wyższe od kwietnia?

Kuchenka gazowa
Kuchenka gazowa fot. Marcin Świerczyński / Agencja Gazeta
Od około 30 nawet do ponad 300 złotych więcej zapłacimy rocznie za gaz - Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo będzie mogło podnieść jego ceny. Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki powiedział w TVN CNBC, że „najdalej w przyszłym tygodniu” zostanie zatwierdzona nowa taryfa.


Jeżeli tak się stanie, gaz w naszych domach zdrożeje najprawdopodobniej od 1 kwietnia. Batalia pomiędzy PGNiG i URE trwała od października zeszłego roku, kiedy to gazowa spółka chciała zmienić taryfę ze względu na wysokie koszty ropy naftowej i gazu. Do tej pory Urząd za każdym razem kazał PGNiG uzupełniać wniosek o zmianę taryfy ze względu na zbyt dużą podwyżkę. W połowie grudnia na wezwanie prezesa URE firma poprawiła wniosek i obniżyła swoje oczekiwania co do podwyżki cen gazu, nadal chciała jednak, by wzrost był dwucyfrowy. Ostatecznie, zdaniem Woszczyka podwyżka dla klientów indywidualnych najprawdopodobniej będzie jednocyfrowa. Biorąc pod uwagę średnie roczne koszty gospodarstw domowych najspokojniejsi mogą być ci, którzy gazu używają tylko do gotowania - podwyżka wyniesie maksymalnie 30 złotych rocznie, najwięcej zapłacą osoby, które gazem ogrzewają swoje domy - ponad 300 złotych rocznie więcej.


Uwolnienie cen

Prezes URE powiedział też, że chciałby, by nowa taryfa obowiązywała do końca roku. Byłoby to prawdopodobnie ostatnie postępowanie - według Urzędu 1 stycznia 2013 roku mogłoby nastąpić uwolnienie cen gazu w Polsce. Co to oznacza? Ceny gazu nie będą już „pilnowane” przez administrację państwową, będą kształtowane przez wolny rynek. To szansa dla Polski, ale też ryzyko - im mniej firm będzie zajmowało się dostarczaniem gazu i im bardziej Polacy będą przyzwyczajeni do swojego dostawcy, tym ceny będą wyższe. Nie od dziś wiadomo bowiem, że niskich cen najlepiej strzeże konkurencja.


Czytaj też: Ranking hańby - rząd uwolni 49 zawodów licencjonowanych

W zeszłym roku firmę, która dostarcza gaz zmieniło w Polsce 13 tysięcy rodzin - to nie dużo, ale w porównaniu do poprzedniego roku wzrost jest ogromy. W 2010 roku było to bowiem 1300 gospodarstw domowych. Według URE przyczyną tak dużego wzrostu jest przede wszystkim wzmożona aktywność niektórych sprzedawców. „Pamiętajmy jednak, że swoboda wyboru sprzedawcy stwarza jedno podstawowe zagrożenie - możemy nieświadomie zgodzić się na warunki gorsze niż dotychczas. Zawsze, a zwłaszcza w przypadku akwizycji bezpośredniej i telefonicznej uważajmy, co podpisujemy” - apeluje na swojej stronie prezes URE.


W uwolnienie cen gazu nie do końca wierzy Andrzej Szczęśniak, ekpert rynku. Jego zdaniem gaz w Polsce jest sprzedawany taniej, niż się go kupuje. - Ja nie wiem, czy to się w ogóle powiedzie. Gaz w naszym kraju jest subsydiowany. Po uwolnieniu cen musiałby być dużo droższy i to nie tylko dla odbiorców przemysłowych, ale też dla gospodarstw domowych - mówi.

Jak w Gazecie Wyborczej pisał Andrzej Kublik, rząd zajął się reformą rynku gazu dopiero w kwietniu zeszłego roku. Wtedy Komisja Europejska wysłała Polsce ostatnie ostrzeżenie (wątpliwości zgłaszała od 2009 roku) przed skierowaniem pozwu przeciw Polsce do Trybunału Sprawiedliwości o łamanie unijnych przepisów. Według nich ceny powinny być regulowane przez rynek, państwo może w nie ingerować tylko „w przypadku ochrony części gospodarstw domowych lub nawet małych firm ze względów społecznych.” Jak tłumaczyła Gazecie Wyborczej rzeczniczka Komisji Marlene Holzer, musi się to odbywać na jasno zdefiniowanych zasadach, w sposób przejrzysty, podlegający weryfikacji i gwarantujący wszystkim firmom energetycznym z Unii dostęp do odbiorców gazu.

Według spekulacji po uwolnieniu cen, gaz mógłby podrożeć nawet o 40 proc. choć w tej chwili nie ma rzetelnych szacunków na ten temat. Cały czas czekamy na komentarz PGNiG, jak tylko się pojawi - uzupełnimy artykuł.

Czytaj też: Polska w ogonie innowacyjnej Europy

- Kto by się przejmował cenami gazu? Mnie to w ogóle nie interesuje - mówi mój redakcyjny kolega. Może i coś w tym jest, ale jeżeli wszyscy nie interesowalibyśmy się cenami gazu tylko dlatego, że "więcej wydajemy na kawę", moglibyśmy spokojnie uśpić naszą czujność, wybierać najdroższe oferty, nie przeglądać i nie zastanawiać się nad umowami, które podpisujemy. Wychodząc z tego założenia zupełnie nieistotnym byłoby, którego dostawcę internetu wybieramy, czy mamy 100 czy 300 darmowych minut w komórce, czy mamy telewizję u tego, czy innego dostawcy. Rachunki za gaz dla większości nie są prawdopodobnie czymś, co spędza sen z powiek. To jednak nie znaczy, że nie warto być świadomym tego ile, komu i dlaczego płacimy.