
Daje nam miejsca pracy, wiedzę i konkurencję. I w przeciwieństwie do tego, co mówią niektórzy politycy, zagraniczne firmy nie rozkradają Polski. Wręcz przeciwnie – ich inwestycje walnie przyczyniają się do rozwoju gospodarki. Tej ogólnokrajowej i regionalnej.
Oczywiście, część zarzutów wobec zagranicznego kapitału jest uzasadniona. – Ostatnio w bardzo dużej mierze inwestycje te dotyczą handlu i logistyki, a najlepiej jest, gdy są to inwestycje w produkcję i usługi. Najlepiej eksportowalne, bo produkowanie na nasz wewnętrzny rynek faktycznie w jakimś stopniu odbiera zyski polskim przedsiębiorcom – przyznaje dr Jerzy Kwieciński.
1. Stany Zjednoczone (obsługiwane 33 projekty, wartość 682,95 mln euro, planowane 5916 miejsc pracy).
2. Niemcy (18 projektów, wartość 567,3 mln euro, 3869 miejsc pracy).
3. Chiny (12 projektów, wartość 654,5 mln euro, 3325 miejsc pracy).
4. Wielka Brytania (11 projektów inwestycyjnych)
5. Francja (6 projektów inwestycyjnych)
Statystyki w tej kwestii mówią same za siebie. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych aktualnie (dane na 30 października) obsługuje 135 projektów wartych łącznie ponad 4 miliardy euro. Do tej pory zaś Agencja zrealizowała 41 inwestycji, kosztujących łącznie ponad miliard euro. – Oczywiście, są sektory strategiczne i tutaj powinna być moderacja, wpływ państwa. Ale w innych branżach powinniśmy przyciągać zagranicznych inwestorów – mówi nam poseł Krzysztof Kłosowski z Ruchu Palikota, członek komisji gospodarki i ekonomista.
Pozytywny wpływ to jednak nie tylko miliardy złotych figurujące w statystykach. – Ilość środków wkładanych w inwestycje bezpośrednio przekłada się zatrudnienie. Na pewno część kadry do tych firm sprowadzanych jest zza granicy, ale i tak korzysta z tego gros polskich pracowników. Tak jak fabryka Opla w Gliwicach, gdzie pracuje kilkaset osób –
Jedno z najbogatszych państw świata właśnie zaczyna swoją ekspansję na terenie naszego kraju. "Polska w tej chwili jest postrzegana jako poważny partner" – mówi w wywiadzie dla naTemat ambasador Polski w Singapurze Waldemar Dubaniowski. CZYTAJ WIĘCEJ
Ważne jest jednak, by przyciągać odpowiednich inwestorów. – Trzeba stawiać warunki, ściągać te najbardziej potrzebne inwestycje. W produkcję i usługi. I najlepiej, by potem
Związek Polski z IKEA rozpoczął się w 1961 roku, kiedy to Ingvar Kamprad, założyciel IKEA, złożył pierwsze zamówienie na krzesła w polskiej fabryce. Lata współpracy to zaufanie, ciepłe stosunki, wiara w sukces i wyjątkowe zaangażowanie - dzięki temu związek trwa już tak długo i wciąż się rozwija. Mocno wierzymy w potencjał polskiego rynku, na którym IKEA chce dalej inwestować. Zamierzamy rozwijać nasze sklepy, centra handlowe i produkcję.
Na szczęście, wiedzą o tym nie tylko polscy eksperci. Zachodnie firmy już doceniły nasz rynek. Popularna firma Dolby Laboratories, znana z dokonań w branży audio: stworzenia systemu dźwięku surround i standardu Dolby Digital, we wrześniu otworzyła we Wrocławiu swoje centrum badawczo-rozwojowe. Pracuje już tam 20 inżynierów, a firma planuje zatrudnić do 100 osób. Polskie miasto pokonało w wyścigu o tę inwestycję aż 13 innych europejskich metropolii.
Nasze starania doceniają również media za granicą. "Stabilna i atrakcyjna dla inwestorów" – taka jest, według prestiżowego pisma "Foreign Policy", nasza gospodarka.
Pismo uznało Polskę za jeden z krajów, które w najbliższych latach mogą dokonać gospodarczego przełomu. CZYTAJ WIĘCEJ
Takich przykładów jest więcej: firma BASF buduje u nas największą w Europie fabrykę katalizatorów (150 milionów euro, 400 miejsc pracy), a Bank of New York Mellon tworzy swoją siedzibę we Wrocławiu. Ta instytucja finansowa zatrudnia na całym świecie 48 tysięcy osób i zarządza aktywami wartymi ponad bilion dolarów. We Wrocławiu planowała zatrudnić około 300 osób. Prezydent Rafał Dutkiewicz tak wówczas komentował tę inwestycję: "Główną różnicą na mapie miasta z 2000 roku i 2012 roku są te biurowce, które zatrudniają setki i tysiące ludzi wykorzystujących swój intelekt i wiedzę. To najistotniejsza nowa jakość, która pojawiła się we Wrocławiu".
Inwestycje tego typu powinniśmy doceniać tym bardziej, że nie tylko my o nie zabiegamy. Dr Jerzy Kwieciński przypomina: – Na świecie toczy się walka o inwestycje zagraniczne. I dotyczy to nie tylko krajów rozwijających się, jak Polska, ale też już rozwiniętych, jak USA czy państwa Europy Zachodniej.
Chociaż zagraniczni inwestorzy przychylnie patrzą na Polskę, to rodzimi biznesmeni mają sporo zastrzeżeń co do naszej administracji. Zobacz jak z biurokracją walczy Zbigniew Stonoga, właściciel salonu fiata, który został "wyp... przez Urząd Skarbowy". CZYTAJ WIĘCEJ
Dlatego też Polacy powinni nie tylko pozyskiwać inwestycje. Zdaniem Krzysztofa Kłosowskiego z Ruchu Palikota, poważniejszy problem mamy bowiem z utrzymaniem u nas zagranicznego kapitału. – Nie zabezpieczamy tego kapitału przed ucieczką. Tutaj potrzebne jest wprowadzenie zmian, musimy dołożyć starań, żeby te inwestycje od nas nie wychodziły – stwierdza Kłosowski.

