
Daniel Olbrychski w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" broni Macieja Stuhra, który nie dość, że wystąpił w kontrowersyjnym "Pokłosiu", to jeszcze bronił swojego udziału w filmie. Aktor dodaje, że sam planował zrobić film o stosunkach Polaków i Żydów podczas drugiej wojny światowej. Broni też Mariana Opani, który nie chciał zagrać Lecha Kaczyńskiego w filmie o katastrofie smoleńskiej.
Daniel Olbrychski nazywa najnowszą produkcję Władysława Pasikowskiego "fantastycznym filmem", a bohatera, którego gra Maciej Stuhr "szlachetnym Polakiem". Olbrychski ocenia, że nie można aktorowi odbierać prawa do wypowiadania się na tematy polityczne czy historyczne. Jako przykład uczciwego spojrzenia na przeszłość pokazuje Stany Zjednoczone. Aktor przyznaje, że sam chciał nakręcić film o Jedwabnem, ale przeszkodziły mu "gnuśność i lenistwo".
Olbrychski opowiada, że zakończeniem filmu miałaby być współczesna scena ze śmigusa dyngusa w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie straż pożarna polewa wodą zwiedzających rynek turystów, w tym Żydów. "Taka miała być puenta: woda, która może zagasić ogień z płonącej stodoły" – mówi aktor.
Relacjonuje, że także jego rodzina ukrywała Żydów podczas wojny, że uznawała to za coś normalnego. Żałuje jednak, że w wielu miasteczkach, tak jak w rodzinnym Drohiczynie, nie pamięta się o sporej społeczności żydowskiej, która mieszkała tam przed wojną. Olbrychski porównuje sytuację Macieja Stuhra do krytyki, jaka spadła na niego po roli Józefa Piłsudskiego w filmie "1920 Bitwa Warszawska".
Aktor broni też swojej aktywności politycznej (poparł PO i Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich), podając przykład Clinta Eastwooda, który poparł Mitta Roomney'a.
Olbrychski stoi murem także za Marianem Opanią, który odmówił zagrania Lecha Kaczyńskiego w filmie o Smoleńsku. Przyznaje, że choć świetnie sprawdziłby się w tej roli, "odmówił, bo nie chce mieć nic wspólnego z Antonim Krauzem". Tłumaczy, że znając poglądy reżysera, będzie to "film propagandowy, szkodliwy dla społeczeństwa i ośmieszający Polskę".
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
